kategoria: wiedza / technika


Kanadyjki

Krzysztof Drop

Dlaczego Kanadyjka?

Gdyby tak przypatrzeć się na czym to ludzie w Polsce pływają to niewątpliwie pierwsze miejsce w tym rankingu zajęłyby turystyczne kajaki dwójki plastiki, potem składaki następnie jedynki przeróżne a potem długo, długo nic i.... rowery wodne, a dopiero gdzieś za pontonami i materacami dmuchanymi można by znaleźć kanadyjki. A przecież są kraje na świecie jak choćby Czechy gdzie wydaje się nie znają kajaków dwójek i w duecie pływają tylko i wyłącznie w kanadyjkach. Dlaczego tak jest? Nie wiem, może za sprawą Korabiewicza i Wańkowicza, którzy właśnie na K2 prowadzili swoje pierwsze w kraju kajakowe wyprawy. Dyskusja nad wyższością kanadyjki nad kajakiem nie ma sensu. Źle byłoby gdyby nagle na fali mody zanikło pływanie na kajakach dwójkach, ale i nie jest dobrze gdy smukłych kanadyjek a naszych wodach próżno oko wypatruje. Nawet nazwa "kanadyjka" jest w języku polskim dziwnie nie zadomowiona. Niektórzy wolą "Canoe" inni spolszczają "Kanu" inni jeszcze brną w ślepe uliczki etymologii twierdząc, że kanadyjka to łódź sportowa, a Canoe to łódź turystyczna, chociaż nikt nie odróżnia nazwą kajaka i kajaka turystycznego, ot kajak jest kajakiem i kropka. Natomiast nazwa dyscypliny "kajakarstwo" zarezerwowała sobie miejsce dla wyczynu, podczas gdy na turystykę kajakową mówi się ogólnie "Kajaki". Wracając do kanadyjek to ta nazwa jest zgrabna, polska i nie ma powodu mnożyć bytów, jak mawiał jeden mnich jeszcze w średniowieczu.

Jakie są zatem "zady i walety" kanadyjki w porównaniu z kajakiem?

Zalety

1. Sterowność

Mimo iż kanadyjki są z reguły większe od kajaków dwójek, to są bardzo sterowne. Ruch kopyści kanadyjskiej (pagaja) w wodzie jest długi i wiosło to pełni rolę napędu i steru równocześnie, pozwalając wioślarzowi na bardzo precyzyjne manewry, co w kajaku jest trudniejsze, bowiem wiosło głównie pcha łódkę, a wioślarze siedzą bliżej środka i manewry nie są tak efektywne.

W kanadyjce drugi z osady siedzi bliżej rufy, a szlakowy blisko dziobu. Znając podstawy wiosłowania na kanadyjce osada z łatwością jest w stanie wykonać zwrot o 180 stopni podczas jednego cyklu pracy w wodzie. Uważam, że najprzyjemniej się pływa na płaskodennych kanadyjkach bez kila, wówczas reaguje ona na najmniejsze ruchy wiosła. W porównaniu z kajakiem to pływanie na takiej kanadyjce jest jak jazda samochodem ze wspomaganiem kładu kierowniczego, a bez wspomagania.

2. Pakowność

Kandyjki są duże, rzadko krótsze niż 4m . Łódki Priona mają 4.6 m, są i większe o długości 5.7 gdzie wygodnie można pływać w trzy osoby. Pakowność kanadyjek bywa też ich wadą, gdyż na spływach robią za barki towarowe, a po spływie trzeba sporo miejsca żeby je przewieźć i przechować.

3. Waga

Pomimo dużych rozmiarów kanadyjki są z reguły lżejsze od kajaków dwójek, ponieważ kajaki są zabudowane, zaś kanadyjki posiadają lekką, otwartą konstrukcję.

4. Elegancja i wygoda

Te łódki mają duszę. Taaak, po prostu są piękne. Zwłaszcza drewniane, mogłyby stanowić ozdobę salonów obok komód w stylu empire. Wrzecionowaty kształt, lekko wygiete końce, idealne proporcje. Tej harmonii nie zakłóca chlapanie wodą, czy krzyżowanie wioseł jak w przypadku kajaków. Nawet na byle chojnickiej "kanadzie" wioślarz wygląda godnie i dostojnie (o ile potrafi prowadzić). Siedzi się wysoko, na suchym siedzeniu (czego nigdy kajakarze nie doświadczają) i widać z tej wysokości o wiele więcej niż z kajaka. Odpowiednio dobrany westernowy strój dodatkowo wzmacnia efekt estetyczny.

Wady

1. Rozmiary

Są duże, trudne w przechowaniu. Niektóre wypożyczalnie sprzętu wodnego nie mają kanadyjek.

2. Szybkość

Niestety kanadyjki są wolniejsze od kajaków. Równorzędne osady na kajakach zawsze wyprzedzą kanadyjkarzy. Natomiast pływanie na kanadyjce wymaga pewnego rodzaju wprawy, żeby nie powiedzieć wirtuozerii, którą posiadają tylko wytrawni turyści kajakowi i dlatego z reguły nie opóźniają tempa spływu. Mogą się jednak zdarzyć takie warunki przy których będziemy przeklinać "te krowy" - kanadyjki bowiem są bardzo trudne w prowadzeniu na dużych akwenach przy silnych bajdewindach. Wysoko siedzący kanadyjkarze działają wówczas jak żagle dostatecznie pochłaniając całą energię wiosłowania, nawet pomimo turbodoładowania licznymi klątwami. Każde minimalne zboczenie z kursu powoduje natychmiastowe odpadniecie, tak trudne do skorygowania przy wysokiej fali. W takiej sytuacji radzę wziąć sobie na dziób spływowego osiłka i bohatersko przebić się przez żywioł, albo... zabiwakowac i odczekać.

Technika wiosłowania na kanadyjce

Prawidłowa technika wiosłowania na kanadyjce jest wypadkową sposobu siedzenia, trzymania wiosła i ruchu wioślarza przeciągającego wiosło przez wodę.

1. Siedzenie

Najefektywniej siły motoryczne rozkładają się gdy wioślarz klęczy na jednej nodze, druga zaś oparta jest ku przodowi na dnie, tak że udo z podudziem tworzą kąt niewiele większy od 90. Wiosłuje się po tej stronie na którą się klęczy. Daje to możliwość dalekiego wychylenia tułowia do przodu, ku nodze zapierającej, tym samym chwyt wody jest daleko w przedzie, jednak wiosło atakuje wodę pod kątem nie większym niż 90 stopni. Taką technikę stosują zawodnicy kanadyjkarze w konkurencjach "płaskich". Opisana powyżej postawa klęczna jest bardzo niestabilna. W kanadyjkach górskich wioślarze siedzą w sposób bardziej przypominający klęk obunóż z przysiadem na piętach niż siedzenie. Pozycja ta jest dalece bardziej stabilna, i pozwala na pełny zakres ruchów tułowia. (13kB)W turystyce podstawowym atrybutem sposobu siedzenia jest wygoda, stąd siedzi się na ławeczkach opartych o burty kanadyjki. Jednak aby zapewnić najlepszy rozkład sił należy usiąść asymetrycznie, tzn. bliżej burty z której się wiosłuje. Noga od strony wiosła powinna być zgięta w kolanie (jeśli nie ma bagażu pod ławeczką, to jest tam dobre miejsce właśnie na naszą podkuloną nogę) zaś druga noga winna być zaparta o bagaż tak aby udo z podudziem stanowiły kąt rozwarty. Taka postawa pozwala wytrzymać ponad godzinę wiosłowania, zapewnia możliwość dalekiego chwytu wody z przodu, długiego przeciągnięcia i wyjęcia wiosła z tyłu. Oczywiście, zawsze jednak dobrzy ludzie nawrzucają nam do kanadyjki różnego rodzaju sprzęt, tak że niewiele miejsca zostaje nam na wiecznie cierpnące nogi. Na szczęście w chwili zamroczenia bólem zawsze można zmienić stronę wiosłowania.

2. Trzymanie wiosła

Kopyść kanadyjską (pagaj) należy dzierżyć pewnie, acz nie za mocno. Ręka dolna (ta od strony wiosłującej) trzyma stylisko wiosła 10, 20 cm nad piórem, górna zaś spoczywa na poprzecznej rękojeści na początku styliska wiosła. Błędem jest trzymanie pagaja zbyt wąsko. Skręty pasa barkowego i nadgarstka ręki górnej powodują odpowiednie ułożenie pióra w wodzie. Powierzchnia pióra w fazie przeciągnięcia jest mniej więcej prostopadła do burty, ale podczas wykończenia pracy w wodzie i przy licznych manewrach takich jak naciąganie, kontrowanie czy hamowanie przyjmuje całe spektrum kątów.Do dalszych rozważań warto jest rozróżnić stronę czynną pióra, czyli tę którą pchamy wodę i stronę bierną (przeciwną).

3. Ruch wioślarza

Kanadyjkarz siedzący wygodnie i prawidłowo dzierżący kopyść w końcu może zacząć wiosłować i manewrować kanadyjką. W przeciwieństwie do wiosłowania na kajaku kręgosłup kanadyjkarza nie stanowi osi symetrii dla rotacji barków i ramion. Kręgosłup kanadyjkarza - turysty siedzącego na ławeczce jest niekorzystnie podpartą dźwignią na jednym końcu, (guz kulszowy pośladka od strony wiosła) który zarazem jest punktem obrotu kręgosłupa przy pochyleniu do przodu/tyłu. Dodatkowo ta dźwignia jest w płaszczyźnie prostopadłej do osi podłużnej łodzi wygięta na stronę wiosłującą. A i linia barków jest przy tym zrotowana w ten sposób, że bark ręki górnej jest wyżej niż dolnej i jeszcze go wyprzedza. Porada dnia dla próbujących jakoś sobie to wszystko ułożyć wg. podanego opisu - Na Ziemi Lubuskiej w Świebodzinie jest bardzo dobry ośrodek leczący wady postawy i urazy kręgosłupa - zapraszamy.

Dlatego też trzeba starać się zminimalizować męki poprzez:

  1. zmniejszenie ilości pociągnięć
  2. zmiany strony wiosłującej
  3. ćwiczenia na wodzie i na lądzie.

No to do wioseł i naprzód!

Teraz tylko wypada zgrabnie połączyć te trzy elementy: Usiąść wygodnie na ławczce, złapać prawidłowo wiosło i wykonać prawidłowy ruch i płyniemy.... w kółko he, he.... I tu właśnie jest odpowiedni moment, żeby przyjrzeć się technikom wiosłowania na kanadyjce i opanować manewry.

Podstawowa technika wiosłowania na kanadyjce jest nazywana techniką "J". Żeby łódka nie skręcała na stronę przeciwną niż ta z której się wiosłuje należy w ostatniej fazie przeciągnięcia pióra w wodzie skręcić je prawie równolegle do burty, zawiosłowując jednocześnie na zewnątrz. Dokładniej, w pierwszej fazie przeciągnięcia, równoległej do burty, wiosło pcha łódź do przodu ale równocześnie siła ciągu jest przenoszona z wiosła na kanadyjkę przez ramię o długości od wiosła do "punktu" siedzenia. Zatem na kanadyjkę w pierwszej fazie wiosłowania działa moment siły pociągnięcia, który powoduje skręcenie kierunku płynięcia na stronę przeciwną niż strona wiosłująca. Żeby jednak nie pływać w kółko to w kolejnej fazie, która się zaczyna gdy pióro wiosła będzie najbliżej nas należy płynnym ruchem skręcać w dół nadgarstek górnej ręki w dół, tak by pióro ustawiało się powoli równolegle do łodzi i równocześnie dolną rękę należy przemieszczać na zewnątrz. Druga faza ma na celu odepchnięcie rufy, tak aby łódka wróciła na obrany kurs ( z którego zeszła w pierwszej fazie przeciągnięcia). Pióro zostaje wyjęte z wody gdy jest niemal równoległe do łodzi i najbardziej od niej oddalone. Taki sposób wykonywania techniki "J" jest charakterystyczny dla zawodników i wprawnych kanadyjkarzy. Strona czynna wiosła cały czas pracuje, chociaż tuż przed wyjęciem wiosła (zakończeniem drugiej fazy) składowa ciągu (równoległa do osi łodzi) jest niewielka, dominuje zaś składowa prostopadła (sterująca). Obciąża to znacznie bark dolnej ręki. Niektórzy, zatem stosują technikę "J" w odmianie dla leniwych, która tym różni się od tej rasowej, że w drugiej fazie górny nadgarstek nie jest skręcany, tylko naturalnie przedłuża przedramię, co powoduje skręcenie pióra równolegle do burty, jednak nie tak jak w metodzie rasowej stroną czynną na zewnątrz, a w ten sposób, że strona czynna pióra kończy swoją pracę w pozycji ku burcie. Wtedy to gryf wiosła opiera się o burtę, która stanowi punkt oparcia dla wiosła-dźwigni, i wioślarz leniwy (zmęczony) jedynie ciągnie górną ręką wiosło do osi łodzi, a pióro tę stroną, która była bierna, jako drugie ramię tej dźwigni odpycha rufę sterując kanadyjkę na kurs. Przy tym łapy mniej bolą ale za to płynie się wolniutko.

Warto tu zwrócić uwagę, że technika "J" odnosi skutek jedynie gdy wioślarz siedzi z tyłu, lub pośrodku kanadyjki, czyli gdy poprzez wiosłowanie pcha łódź (przynajmniej w drugiej fazie przeciągnięcia). Jeśli zaś siedzi na dziobie (łódź jest ciągnięta wiosłem) to cały czas będzie skręcał, i skręcał, aż nie przełoży wiosła i nie zawiosłuje z drugiej strony lub też nauczy się naciągać dziób.

Z tego powodu na kanadyjce dwójce podczas płynięcia na wprost, w idealnych warunkach przy braku bocznego wiatru, utrzymanie kursu zależy od sternika (drugiego). Szlakowy (pierwszy) zaś jest siłą napędową, lub balastem (w przypadku pań, dzieci, psów lub konserw) obciążającym odpowiednio dziób.

Manewry C-2

Przyjmijmy, że szlakowy będzie wiosłował z prawej, zaś drugi z lewej strony. Dla ustawienia odwrotnego manewry są zwierciadlanym odbiciem.

łuk

- stosowany na łagodnych rzek zakrętach, jeziorach.

  1. Łuk na stronę szlakowego (tu w prawo) - łatwizna - uzyskuje się go przez zaniechanie drugiej fazy wiosłowania techniką "J".
  2. łuk na stronę sternika (tu w lewo) - pierwszy mocniej wiosłuje, może stosować dłuższe ramię siły ciągu przez wychylenie się podczas wiosłowania na zewnątrz. Drugi natomiast słabo wiosłuje w pierwszej fazie "J" natomiast skupia się na odpychaniu rufy w drugiej fazie pociągnięcia w wodzie.

naciąganie (dziobu, rufy, całej łodzi)

- stosuje się przy omijaniu dziobem przeszkód i przy ostrych zakrętach.

naciąganie dziobu (kontry)

1. na "swoją" stronę (tutaj szlakowego w prawo)

Szlakowy wychyla się na swoją stronę, zakładając równocześnie kontrę czeską (hakową)

2. na stronę "przeciwną" (tutaj sternika, w lewo)

Ten manewr wymaga pewnej gimnastyki. Szlakowy przenosi wiosło na przeciwną stronę niż wiosłuje poprzez skręt barków i tułowia. Po "nie swojej stronie" pióro zanurzone jest tak że "łapie" napływającą wodę, powodując zmianę kursu. Trzeba wiedzieć, że na wioślarza działają wtedy dość znaczne siły i nie zaparty dostatecznie nogami delikwent może mieć trudności z utrzymaniem się w środku kanadyjki. Dopuszczalne jest przełożenie wiosła z ręki do ręki, ale jest to nieklasyczne i łobzydliwe, hej!

Jeśli szlakowy wychyli się do przodu podczas naciągania, odchylenie dziobu będzie skuteczniejsze, natomiast rufa w skutek owej rotacji dziobu niewiele zmieni swoje położenie względem przeszkody tylko się przekręci (wszak łódź sztywną jest). W efekcie możliwe jest, że przez samo naciągnięcie dziobu, co prawda unikniemy czołowego zderzenia z kamieniem, ale za to rufa walnie w niego bokiem. Jeśli natomiast pochylimy się do tyłu, tak żeby pióro zapracowało bliżej środka łodzi, to wtedy cała kanadyjka dozna równoległego przesunięcia i przepłyniemy obok przeszkody. Tak naprawdę naciąganie dziobu stanowi pewne preludium, do naciągania równoległego łodzi, przy którym pracuje cała osada. Jednak szlakowy szybciej potrafi zareagować na nagle pojawiające się przeszkody i wyprzedzi w manewrze siedzącego z tyłu sternika, dając mu tym samym więcej czasu do przygotowania ostatecznego ruchu, dzięki któremu zgrabnie ominiemy przeszkodę.

naciąganie całej łodzi

1. na stronę szlakowego

Szlakowy wykonuje naciągnięcie dziobu na swoją stronę poprzez kontrę hakową, natomiast sternik odpycha rufę wykonując ruch jak w drugiej fazie "J" lub też może założyć kontrę hakową po stronie szlakowego

2. na stronę sternika

Sternik wychyla się daleko nad wodę i wykonuje daleką kontrę hakową na swoją stronę, bądź w przypadku małej prędkości łodzi względem nurtu po porostu piórkuje. W tym czasie szlakowy zakłada kontrę hakową po przeciwnej stronie (czyli po stronie sternika).

obrót 90, 180

Kanadyjka ma dużą bezwładność, często zatem zamiast zatrzymywać łódź szybciej jest ją obrócić, nawet o 180 st, aby wiosłując pod prąd lepiej ustawić się do przeszkody, przepromować lub po prostu przeczekać aż inne osady zrobią nam miejsce do przepłynięcia

obrót na szlakowego

- obaj wioślarze zakładają kontrę hakową na swoją stronę jak najdalej od burt, żeby zwiekszyć ramię siły skręcającej. Należy te kontry wytrzymać dłużej, a nawet pod koniec wytracania prędkości piórkować do momentu osiągnięcia zamierzonego kątu obrotu.

obrót na sternika

- sternik wykonuje daleko w tyle (przy wychyleniu do tyłu) odepchnięcie rufy (kontrę prostą), gdzie wiosło pracuje stroną bierną wiosłując do tyły, a właściwie bardziej w bok jak w drugiej fazie pociągnięcia "J". Jednocześnie szlakowy zakłada kontrę hakową na stronę przeciwną (sternika).

hamowanie

Hamowanie nie jest trywialnie na kanadyjce, gdyż przeważnie wypełniona dobrami ma dużą masę. Dodatkowo podczas tego manewru na łódź i na wioślarza działają z reguły znaczne siły które należy wytrzymać. Siły te powodują skręcanie kanadyjki.

-Hamowanie proste stroną bierną pióra. Po prostu ładujemy wiosło prostopadle do wody (prostopadle do osi łodzi, kierunku płynięcia) i próbujemy wytrzymać napór wody. Wadą tej metody jest to, że kanadyjka zacznie skręcać na stronę sternika. Aby ten efekt zminimalizować należy wiosło trzymać jak najbliżej burty.

-Hamowanie dla zaawansowanych, stroną czynną. Polega na maksymalnym wychyleniu się do tyłu (prawie położeniu się) i wykonaniu kontry stroną czynną pióra, prawie na prostych rękach (górna ręka jest lekko zgięta tak, że biceps miażdży nam skroń:). Pozycja wioślarza przypomina trochę ćwiczenie "brzuszka" w leżeniu przy drabince, z tym że zamiast zaczepienia nóg na szczebelku, ma się je zaparte o bety w kanadzie i tak trzeba wytrzymać aż wystarczająco zwolnimy. Jednocześnie pióro wiosła jest wsadzone do wody przy burcie i kontrolujemy kierunek przez skręcanie wiosła. I tak, będąc sternikiem nadciągniemy rufę na swoją stronę gdy pióro będzie tworzyło kąt ostry z burtą (skierujemy strumień wody pod kanadę), zaś gdy skręcimy tak by kąt ten był rozwarty bedziemy odpycać rufę na stronę szlakowego. Szlakowy powinien wykonywać analogiczne czynności, również kontrolując kierunek płynięcia.

wiosłowanie w trudnych warunkach (wiatr, duża fala)

Jeśli weźmiesz na kanadyjkę na szlakowego dzidziusia lub osobę nie mającą wystarczającej motywacji w dyganiu ile wlezie, to przy silnym wietrze możesz mieć poważne trudności w utrzymaniu kursu i w ogóle w pokonywaniu przestrzeni. Dlatego gdy wystąpią takie denerwujące czynniki jak silny wiatr, duża fala to lepiej wymienić szlakowego na bardziej krzepkiego, dając słabszego do kajaka, bo kajakiem jest łatwiej płynąć w takich warunkach. Sternik powinien usiąść po stronie zawietrznej, tak aby silnymi pociągnięciami równoważyć siłę fal i wiatru próbujących ustawić kanadyjkę równolegle do fali. Już nawet przy niewielkiej stosunkowo fali wykańczanie pociągnięcia J w drugiej fazie jest zbyteczne dlatego, że fala i wiatr spychają nas z kursu. Rola szlakowego jest wówczas równie ważna jak i sternika, musi on bowiem nieustająco naciągać dziób jednocześnie wiosłując. Jeśli już nas ustawi równolegle do fali, albo musimy zrobić zwrot, to nie należy wpadac w panikę. Kanadyjka jest szersza od kajaka i przez to stabilniejsza, chociaż niektóre konstrukcje o półokrągłym dnie nie spełniają tej zasady. Z drugiej strony siedzi się wyżej i środek ciężkości jest wysoko. W klasycznych turystycznych kanadyjkach, to wysokie siedzenie powoduje że łódka wydaje się być mniej stabilna bo czuje się każde wychylenie wioślarzy, ale jednocześnie wywrócić ją trudniej przy dużych przechyłach. Zatem stoimy równolegle do fali... do dużej fali... co rusz to przechyla nas ...jeejjjju. Spokojnie, najgroźniejsze w takich warunkach jest puścić wiosło i poddać się temu ruchowi. W końcu jedna z większych fal spowoduje że będziemy się bokiem ześlizgiwali z jej stoku, i w efekcie przechylimy się przestraszeni jak najdalej od tego potwora i tu już się nie wybronimy bo wpadniemy do wody. Nie, nie, tak nie wolno. Nie wolno puszczać wiosła. Wiosło służy nam jako konieczna podpora. Najprościej podeprzeć się stroną bierną pióra. Nie wolno przechylać się od fali. Wręcz przeciwnie trzeba się na nią nachylić, utrzymując lekki przechył właśnie na falę. Należy wystrzegać się wiosłowania po tej samej stronie sternika i szlakowego gdyż powoduje to, że trudno jest panować nad wychyleniem łodzi. Jeśli nie musimy kontynuować wiosłowania równolegle do fali, lub rozsądek każe nam zawrócić, to najlepiej ustawić kanadyjkę z wiatrem i płynąć w kierunku brzegu. Niekiedy przy pełnym wietrze nie trzeba w ogóle wiosłować tylko czasami korygować kierunek. Należy wykorzystać te fale do ślizgów, niech i żywioł dla nas popracuje. Polecam przećwiczenie takich sytuacji krytycznych w warunkach "laboratoryjnych" na morzu przy plaży, gdzie przeważnie wieje i jest fala, a wywrotka może nawet być przyjemna.

 
 

Materiał pochodzi z serwisu
kajak.org.pl