Ministerstwo przygotowało projekt nowej ustawy o sporcie. Głównym celem nowych przepisów jest deregulacja rekreacyjnego uprawniania sportu, co niesie za sobą także likwidacje uprawnień Instruktora Rekreacji Ruchowej.

Nowa ustawa ma zastąpić dwie obowiązujące w tej chwili ustawy 'o kulturze fizyczniej' i 'o sporcie kwalifikowanym'. W ten sposób zasięg regulacji prawnych zostanie ograniczony tylko do sportu zawodniczego. Pojęcie "rekreacji ruchowej" zupełnie nie pojawia się w nowych przepisach. Wygląda więc na to, że jeszcze w 2009 roku znikną uprawnienia Instruktora Rekreacji Ruchowej o specjalności Kajakarstwo, a także sporo innych przepisów dotyczących organizowania spływów.

Przypomnijmy, że wymóg państwowych uprawnień IRR pojawił się w 2001r. Od tamtego czasu ciągle trwały dyskusje w środowisku, o sens i znaczenie tych przepisów. W 2006 roku opisywaliśmy tę sprawę z punktu widzenia kajakarza. Wtedy ministerstwo odpowiedziało, że "... w najbliższym czasie podejmie prace prawne ...". Z innych środowisk, musiały także płynąć sygnały, że przypisy o rekreacji ruchowej są złe. W końcu, więc doczekaliśmy się rewolucji.

Projekt nowej ustawy został opublikowany 5 marca 2009r. Na stronach Ministerstwa Sportu i Turystyki, można przeczytać założenia, całą treść nowej ustawy, a także jej uzasadnienie. Długa to lektura, ale można w niej znaleźć wiele ładnych akapitów. Możemy na przykład przeczytać:

Nie ma potrzeby tworzenia regulacji prawnych dotyczących rekreacji ruchowej. Stanowisko to wynika z celowości unikania nadmiernego i zbędnego reglamentowania prawnego wszystkich takich dziedzin życia i ludzkiej aktywności, które są sferą autonomii człowieka. Wychowanie fizyczne, z uwagi na jego funkcje oraz usytuowanie i zakres podmiotowy – nie wymaga ustawowego uregulowania w ustawie o sporcie.

Likwidacja IRR ma wiele plusów. Zniknie wiele wątpliwości wynikających z interpretacji przepisów. Posiadanie uprawnień nie będzie obowiązkowe, a uprawnienia nadane przez organizacje typu PTTK, czy PZKaj nabiorą nowej wartości. Otwarta zostanie droga dla nowych organizacji, które mogą stworzyć ścieżki specjalistycznych szkoleń na przykład w kajakarstwie górskim, lub morskim.

Kto straci na nowych przepisach? Na pewno przegrają firmy, które wyspecjalizowały się w organizowaniu kursów IRR. Poszkodowani mogą czuć się także Ci, którzy poświęcili czas i pieniądze na zdobycie uprawnień państwowych.

Nowa ustawa jest w tej chwili na etapie konsultacji społecznych, a więc każdy może wyrazić zainteresowanie tematem i ma szanse wpłynąć na jej ostateczny tekst.

Dla mnie ogólny bilans zmian jest zdecydowanie dodatni. Ale ciekawy jestem Waszego zdania. Czy deregulacja to dobra droga? A może może wręcz odwrotnie, uważacie, że państwo powinno zajmować się kontrolą uprawnień? Zapraszam do dyskusji.

Bartosz Sawicki -- 30.03.2009 o 00:02 -- 56 koment.

komentarze

30.03.2009 o 13:27

I bardzo dobrze! Tzw. IRR to sztuczny i oderwany od rzeczywistości twór. Znam wielu takich, którzy go nie mają, a byliby lepszymi przewodnikami czy instruktorami niż większość posiadaczy tego uprawnienia. Przykładowo: dużo większą wiedzę można przekazać na "markowych" szkoleniach w klubach kajakowych, niż na "dziwnych weekendowych szkółkach", gdzie liczy się przede wszystkim, aby zebrać szybko i dużo kasy za te szkolenia. Do tego jest to dodatkowa i kosztowna biurokracja......

~Taki co ma i SPTKaj i PZKaj i PTTK i IRR

30.03.2009 o 15:02

Myślę, że problem, jest bardzo złożony. T o nie tylko kwestia uprawnień IRR.
Pojawia się wiele pytań. PZK w swoim statucie, między innymi celami, ma upowszechnianie turystyki kajakowej.
Co teraz z turystycznymi klubami kajakowymi? Czy nadal będzie dla nich miejsce w PZK?
Co sędziami w pionie turystycznym PZK?
Co z firmami organizującymi spływy kajakowe? Czy na pewno, aby zorganizować spływ wystarczą dobre chęci?
A może jednak trzeba będzie posiadać jakieś uprawnienia?
Chyba powinna się zmienić ustawa o organizacji imprez masowych i pewnie jeszcze parę innych?
Czy powstaną nowe organizacje, które mogą stworzyć ścieżki specjalistycznych szkoleń na przykład w kajakarstwie górskim, lub morskim?
Nie sądzę, po za tym, po co rozkładać to nasze kajakarstwo na czynniki pierwsze. Ponad to, zawsze gdzieś będzie się przebijać monopol PZK na wszystko, co się wiąże z kajakami. Jakieś uprawnienia dla chcących organizować spływy, choćby turystyczne, będą pewnie potrzebne. Wiele osób dzisiaj takie posiada. Może teraz zostaną zmuszeni do zrobienia nowych uprawnień?
Troszkę na tym świecie żyję i nie wierzę, że państwo pozbawia siebie kontroli choćby w takiej dziedzinie jak turystyka i rekreacja. Tym bardziej, że turystyka to ogromny i coraz większy rynek potencjalnych klientów, a więc KASA. Trudno mi sobie wyobrazić, że niedługo będzie pozostawiony bez kontroli. Raczej w tym "akcie łaski" doszukiwałbym się podstępu. Może już jakieś "towarzycho wspólnej adoracji" ma pomysł na nowe uprawnienia. Możliwe, że takowe będzie mogła wydawać nieliczna grupa ludzi, bądź jakaś nowoutworzona instytucja.
Moim skromnym zdaniem, przyczyną powstawania złych ustaw jest niefortunny podział na sporty, sporty dla niepełnosprawnych, rekreacje i turystyki. W związku, z czym powstają pogmatwane ustawy i rozporządzenia. Aktywność ludzi powinna być podzielona na dyscypliny. Kajakarze to kajakarze, a żeglarze to żeglarze.
W ramach tych grup, łatwiej tworzyć regulacje prawne.
Nie istotne czy uprawiają sport na najwyższym poziomie, czy rekreacyjnie pływają rzeczki. Są jedną grupą, której wspólnym celem jest np. pływanie w kajaku i nie istotne, na jakim poziomie. Szczegóły powinny określać wewnętrzne regulaminy związków, w nich też powinny być zawarte wymagania, co do uprawnień. A jeśli ktoś samotnie chce pokopać piłkę czy popływać w kajaku, to ustawodawcy nic do tego. Nie ma też powodu, aby tworzyć dla niego przepisy, bo one w tym wypadku najzwyczajniej nie działają.
Według mnie nie tędy droga.
Pozdrawiam

Robert Hankiewicz

30.03.2009 o 16:46

@Robert: Przyznaje, że też trudno mi było uwierzyć, że Rząd sam z sobie odbiera uprawnienia. Jednak wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że tak właśnie będzie. Myślę, że trzeba się cieszyć, a może nawet w jakiś sposób wyrazić poparcie dla nowej ustawy.
Napisałeś, że kajakarz, to kajakarz, nie ważne czy jest mistrzem olimpijskim, czy leniwie płynie Krutynią. Ja mam zupełnie przeciwne zdanie. Sport wyczynowy to zupełnie inny świat, inne zasady, inne pieniądze. Widzę większy sens we wrzucaniu wielu dziedzin rekreacji do jednego worka (patrz PTTK), niż w łączeniu wyczynu z turystyką (patrz PZKaj).

Bartosz Sawicki

30.03.2009 o 22:55

Świetnie, w lutym zrobiłem część ogólną kasa wywalona w błoto?

~zirytowany kajakoholik

30.03.2009 o 23:08

Robert pisze m.in. chyba powinna się zmienić ustawa o organizacji imprez masowych i pewnie jeszcze parę innych?
Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych została znowelizowana przez Parlament i od kilkunastu dni czeka u Prezydenta na podpis. Co to jest impreza masowa - od 1997, czyli od jej wprowadzenia w życie i w jej kolejnych zmianach jest ściśle określona jej definicja. Chyba nie chodzi Tobie o organizację imprezy dla 1000 osób jednorazowo.
Natomiast do ustawy opisywanej na forum powinny powstać rozporządzenia regulujące kwestie organiacji imprez w turystyce (spływów). Jeżeli tego nie będzie to będziemy mieli anarchię. Niech ustawodawca stworzy przemyślane przepisy, bo za 5 lat znowu trzeba będzie robić nowe kursy, gdyż okaże się, że ustawa ma niedociągnięcia.
Mam nadzieję, że konsultacje społeczne będą prowadzone z kompetentnymi podmiotami.
Uprawnienia dla osób prowadzących spływy uważam za słuszne.
Przydałyby się jakieś kursy doszkalające dla osób posiadających IRR, żeby po wejściu ustawy i zmianie przepisów nie zostali bez uprawnień.
Szkoda, że nie ma standaryzacji uprawnień na świecie, t.j. w nurkowaniu - CMAS, PADI, gdzie instruktor nurkowania może pracować na całym świecie. To samo stało się w ratownictwie wodnym.
W kajakach mamy wciąż PRL. Z jednej strony PZK, z drugiej PTTK. Poziom kursu IRR spec. kaj., który kończyłem był żenujący. Kursy, które kończyli moi znajomi także. Słynna Drawa Szkoleniowa, Białka Szkoleniowa, Czechy Szkoleniowe, Akademickie Kursy Kajakarstwa stoją na przyzwoitym poziomie.
Trzeba zakończyć starą epokę. Od 1989 minęło przecież 20 lat. Ale i tak pewnie decydujący głos będą miały te same osoby, którym legitymacja PZPR jest bliska.
Mam nadzieje, że ustawa będzie przemyślana.

~Złoty

30.03.2009 o 23:20

Do Zirytowanego: jeśli poszedłeś na kurs tylko dla papierka to niezależnie od stanu prawnego wyrzuciłeś kasę w błoto.
Ważnym pozytywem wynikającym z deregulacji będzie natychmiastowa likwidacja wszystkich "szybkich kursów po kwity" a więc produkcji niedoszkolonych (potencjalnie niebezpiecznych) instruktorów.

Malutki

30.03.2009 o 23:24

@Złoty: Nikt nie mówi o tym, że nadawanie uprawnień i szkolenie osób prowadzących spływy nie jest słuszne. Pytanie jest tylko, czy to Państwo ma się tym zajmować?
Zwróć uwagę, że papiery instuktorskie CMAS, czy PADI przyznawane przez organizacje specjalistyczne, a nie ONZ :) Jeśli miałbym uczyć się jeżdzić na nartach, to wybrałbym instruktora PZN, a nie IRR. Jeśli szukam przewodnika po górach, to ufam GOPR, a nie IRR, itd. itp.

Bartosz Sawicki

30.03.2009 o 23:42

Zloty, piszesz: "Uprawnienia dla osób prowadzących spływy uważam za słuszne". Szanuje to, ze możesz uważać, że prowadzący spływy, w których sam uczestniczysz lub na które wysyłasz swoje dzieci, powinni mieć jakieś uznawane przez Ciebie uprawnienia.
Ale dlaczego nie chcesz dać innym wolnego wyboru? Myślisz, że nie powinno się pozwalać ludziom decydować o własnym losie. Wolność nie jest dla Ciebie czymś cennym?

Tomek Toczyski

31.03.2009 o 00:07

Uprawnienia CMAS i PADI w większości krajów nie mają umocowania prawnego i opierają się wyłącznie na własnej jakości merytorycznej i sprawności wydających je organizacji.
Jakikolwiek zapis o wymaganych uprawnieniach w ustawie czy rozporządzeniu bardzo szybko doprowadzi do powstania sytuacji jaką obserwujemy na wielu kursach IRR.
Jedynie pełna deregulacja stwarza nadzieję na powstanie standardu uprawnień podobnego do wspomnianych nurkowych czy kajakowych BCU i ACA.
Niestety odziedziczone po PRL przekonanie że państwo musi regulować wszystkie dziedziny życia może tę perspektywę odsunąć na kolejne dekady.

Malutki

31.03.2009 o 07:51

Witam!
Bardzo cieszy ta dyskusja. Myślę, że jest dobra pora do tego, byśmy powalczyli o takie rozwiązanie, które by odpowiadało naszym potrzebom, a nie potrzebom urzędników.
Jakie to ma być rozwiązanie?
Nie mam pojęcia.
Za to chciałbym zaprosić wszystkie organizacje (kluby, firmy itd.) do dyskusji o uprawnieniach (a potem również o innych zagadnieniach nas nurtujących) na Forum Organizacji Kajakowych.
Dla osób "niestowarzyszonych" też jest tam miejsce (w roli ekspertów) choć zależny nam by były to osoby nieanonimowe i mogące wnieść wkład w dyskusję.
FOK ma dwie postacie:
Stronę oficjalna, goszcząca na blogu: http://blog.kajak.org.pl/fok/ tam też kilka słów więcej o FOK.
Oraz listę dyskusyjną, będąca owym miejscem dyskusji.
Jeśli ktoś miałby ochotę uczestniczyć w dyskusji - serdecznie zapraszam. Proszę o maila na adres piotr@nurt.com.pl

Piotr Kaliszek

31.03.2009 o 22:38

Do: Tomek Toczyski
Chodzi mi o to, że osoba prowadząca spływ komercyjny, np. dla dzieci, oprócz wykształcenia (kursu) pedagogicznego powinna przejść określone szkolenie - przynajmniej podstawy ratownictwa/bezpieczeństwa na wodzie, I-szej pomocy. Żeby zdawała sobie sprawę z zagrożeń- jak ich unikać i jak im zaradzać. Tomku, to nie wynika z chęci ograniczenia komukolwiek wolności, tylko z sytuacji, z którymi się spotkałem podczas organizowania spływów. Prowadziłem spływy dla osób w różnym wieku w Polsce i na Litwie. Również, wspólnie z innymi osobami dla gimnazjalistów - m.in. 35 uczestników na Czarnej Hańczy. Osoba prowadząca spływ, myslę o spływach komercyjnych powinna mieć wiedzę, doświadczenie i umiejętności potrzebne do przeprowadzenia spływu w taki sposób żeby każdy dopłynął bez uszczerbku na zdrowiu. Co do spływów indywidualnych, organizowanych na własną rękę - tu mam takie samo zdanie jak Ty ("wolny wybór", brak ograniczeń.
Pozdrawiam

~Złoty

01.04.2009 o 09:09

Złoty, piszesz: "to nie wynika z chęci ograniczenia komukolwiek wolności". Rozumiem, że nie masz chęci ograniczenia wolności, jednak twoja propozycja istnienia państwowych reglamentacji odnośnie prowadzenia spływów właśnie ograniczenie wolności powoduje.

Tomek Toczyski

01.04.2009 o 09:30

Witam!
W czerwcu rozpoczyna się szkolenie specjalistyczne na "IRR Kajakarstwo" na które mimo wszystko pojadę .Jestem byłym zawodnikiem ale będę czuł się zdecydowanie lepiej mając za sobą szkolenie. Uważam ,że choćby spotkanie z doświadczonymi ludźmi, wymiana uwag, kilka dni w kajaku są konieczne!Treenowałem 8 lat! Zaliczyłem wiele spływów ale w przeddzień uruchomienia działalnosci polegajacej na organizacji spływów nie mogę bazować tylko na swoich doświadczeniach!To jest żywioł i przyroda.Jejku oby nie doszło do sytuacji ,że tragedia spowoduje szerszą dyskusję nad sensem szkoleń instruktorów kajakarstwa !

~Jaca

01.04.2009 o 09:51

Jaca - ale nikt tu nie kwestionuje sensu szkoleń dla instruktorów kajakarstwa. Mówimy tu o wymogach prawnych, a to nie jest to samo.
Ja osobiście uważam, że jest sens się szkolić, podnosić swoje kwalifikacje, spotykać się z bardziej doświadczonymi instruktorami/organizatorami. Tylko uważam, że nie powinno to być reglamentowane przez państwo (z całą konieczną do tego biurokracją).
Jeśli ktoś ma chęć pojechać na spływ prowadzony przez nielicencjonowanego komandora albo wysłać na taki spływ swoje dzieci, to moim zdaniem powinien mieć do tego prawo.

Tomek Toczyski

01.04.2009 o 12:50

Tomek: Takie samo "ograniczanie wolności" dotyczy prowadzenia samochodu, leczenia, projektowania budynku.... długo można wymieniać.
Uprawnienia de facto dają wolność w danej dziedzinie ale to nie jest żadne ograniczenie - chcesz prowadzić spływy ->robisz uprawnienia i prowadzisz. A to czy to jest IRR czy PTTK to inna kwestia do dyskusji i wypracowania spójnych rozwiązań jak np. BCU. W przeciwnym razie sytuacje jak ta na Białym Dunajcu 2000 będą zdarzać się dużo częściej.

Pitt

01.04.2009 o 14:02

@Pitt : Jeśli chodzi o prowadzenie samochodu to jestem za ograniczeniem wolności poprzez przymus posiadania prawa jazdy, ponieważ prowadząc samochód łatwo jest zrobić krzywdę przypadkowemu innemu użytkownikowi drogi.
Natomiast jeśli chodzi np. o leczenie i projektowanie budynków, to uważam, że nie powinno być ograniczeń, bo chcąc skorzystać z usług lekarza czy projektanta można się zorientować, czy ten lekarz lub projektant jest godnym zaufania fachowcem. Jeśli nie ma się o nim opinii innych klientów (pacjentów), to można się dowiedzieć, np. jakie szkoły czy kursy ukończył i jakie posiada certyfikaty. Aby zdobyć klientów (pacjentów), fachowcy będą podnosili swoje kwalifikacje w celu zdobycia wysoko cenionych certyfikatów.
Podobnie powinno być w przypadku spływów kajakowych. Jeśli nie ma się rozeznania o prowadzącym dany spływ, to można się dowiedzieć, czy taki prowadzący posiada jakieś ceniony w środowisku papier - np. czy pozytywnie ukończył "Drawę Szkoleniową" i na tej podstawie podjąć decyzję, czy jest sens zapisać się na spływ.
A jak będzie przymus prawny do posiadania jakiegoś papiera, to sytuacja zdegraduje się do takiej, jak mamy teraz z IRR - będą prowadzone szkolenia i egzaminy, których podstawowym celem jest zdobycie papiera po najmniejszej linii oporu bez związku z rzeczywistymi kwalifikacjami. Pisał o tym już Malutki w komentarzach powyżej. I nie zapobiegnie to sytuacjom takim, jaka zdarzyła się na Białym Dunajcu w 2000r.

Tomek Toczyski

01.04.2009 o 17:35

Szkolenia dla instruktorów - tak, Tak, TAK !
Obowiązkowe uprawnienia państowe - nie, Nie, NIE !
Chodzi po prostu o to, że jeśli uprawnienia są obowiązkowe, to powstaje naturalna skłonność zaliczenia ich tylko dla papierka. Między innymi dlatego kursy IRR są generalnie kiepskie.
Jak pokazują doświadczenia z innych krajów (np. angielskie BCU) i innych dyscyplin (np. nurkowe CMAS), najlepszy tryb szkolenia osiągają specjalistyczne organizacje, a nie ministerstwa.
Ja nie włączałbym do tej sprawy ideologicznego pojęcia "wolności". W tym przypadku chodzi głównie o jakość szkolenia i pozytywne motywowanie instruktorów.

Bartosz Sawicki

01.04.2009 o 17:51

Nie chcę się już wypowiadać w kwestii wolności, ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem anarchii. Uważam, że każdy kto prowadzi spływ kajakowy i bierze za to pieniądze powinien znać, stosować się do:
- przepisów o żegludze śródlądowej
- biwakowanie (rozpalanie ognia, rezerwaty przyrody...)
- bezpieczeństwo na wodzie
- zjawiska występujące na rzece - locja, elementy hydrologii
- pierwsza pomoc.
Bo nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. Przypuśćmy, że nie ma IRR. Po wypadku sprawa trafia do prokuratury i ona ma to już w głębokim poważaniu czy prowadzący zna prawo czy nie. Liczy się skutek czynu, zaniechanie pewnych działań. Patent/uprawnienie wymusza na jego posiadaczu znajomość prawa. To samo jest z prawem jazdy itp. Patent jest teź ukłonem w stosunku do jego posiadacza, bo podczas kursy/szkolenia i zdaniu egzaminu gromadzi wiedzę w danym zakresie, przynajmniej ma styczność z nowymi przepisami.

~Złoty

01.04.2009 o 20:00


Cytaty ze ~Złotego
>Uważam, że każdy kto prowadzi spływ kajakowy >i bierze za to pieniądze powinien znać, >stosować się do:
>- przepisów o żegludze śródlądowej
>- biwakowanie (rozpalanie ognia, rezerwaty >przyrody...)
>- bezpieczeństwo na wodzie
>- zjawiska występujące na rzece - locja, >elementy hydrologii
>- pierwsza pomoc.
Tu jest pełna zgoda. Cała dyskusja jest o tym jak najskuteczniej do tego doprowadzić.
Państwo jest tu po prostu nieskuteczne, niezależnie czy robi to bezpośrednio (jak z IRR), czy pośrednio (przekazując wydawanie obowiązkowych jakieś organizacji). I nie jest to specyfika kajakowa czy polska. Myślę że wynika to z natury ludzkiej.
> Po wypadku sprawa trafia do prokuratury i >ona ma to już w głębokim poważaniu czy >prowadzący zna prawo czy nie. Liczy się >skutek czynu, zaniechanie pewnych działań.
I do tego powinna się ograniczać rola państwa.

Malutki

01.04.2009 o 23:29

W tamtym roku doszkalaliśmy jednego IRR-a w górach, który opowiadał ,że na 25 osób z kursu 3do 4 powinny dostać uprawnienia.Wszyscy mają IRR-a no bo zapłacili za kurs i nie ważne czy umieją pływać i organizować spływy.

~Kazik

02.04.2009 o 00:13

Bo największą pomyłką nie jest IRR, tylko kursy. Każde kwalifikacje powinien weryfikować egzamin przed komisją, która nie ma nic absolutnie wspólnego z jakimkolwiek organizatorem kursów.

~*j

02.04.2009 o 01:36

Witam ponownie kolegów. Poczytałem troszkę założenia do ustawy, samą ustawę, oraz uzasadnienie. Odnoszę wrażenie, że ustawa jest napisana głównie na potrzeby polityczne. Panu ministrowi, nie pierwszemu zresztą, dopiekły głównie władze PZPN. Inne związki też zaliczyły parę wpadek. Stąd ustawa, której głównym założeniem jest przypisanie sobie prerogatyw umożliwiających utemperowanie krnąbrnych związków. Należy uczciwie przyznać bardzo liberalne podejście ustawy do sportu uprawianego po za związkami sportowymi. Jednak czy teraz pomimo obowiązujących ustaw, ktoś jest w stanie zabronić nam pływać? Organizować spływy, czy uprawiać sport? Zupełnie inną kwestią jest odpowiedzialność w razie wypadku, Jednak jeśli coś się wydarzy, z IRRem czy bez, jesteśmy skazani na kłopoty.
Ustawę rozpatruję głównie pod kątem Freestyle`u. W uzasadnieniu do ustawy czytam:
"Wyłączne uprawnienia dla polskiego związku sportowego w pewnym sensie (w zakresie
wskazanym w projektowanym art. 4) ograniczają swobodę obywateli odnośnie organizowania
lub uprawiania tego sportu. Ograniczenia te jednak nie występują w sporcie, w którym nie
działa polski związek sportowy. W tym zakresie każdy może np. organizować zawody o tytuł
mistrza Polski"
Na krótko się ucieszyłem jednak przy czytaniu ustawy stwierdziłem, że to jakaś bzdura.
Art. 4 proponowanej ustawy mówi:
"Polski związek sportowy ma wyłączne prawo do organizowania określonego sportu w zakresie:
1)Organizacji i prowadzenia współzawodnictwa sportowego o tytuł Mistrza Polski oraz o Puchar Polski na wszystkich szczeblach rozgrywek".
Określonego sportu? Kto to określi? Jaki to jest ten określony sport?
Ustawa w żaden sposób nie rozwiązuje kwestii licencji, wręcz sankcjonuje przepisy obowiązującej ustawy. Po za Polską nie wiem czy gdzieś jeszcze są licencje sportowe? Dokument zbędny w rywalizacji sportowej.
Podstawą powinno być ubezpieczenie NNW i OC, to firmy ubezpieczeniowe, a nie związek powinny wymagać badań lekarskich od zawodników. W kategorii humoru traktuję stwierdzenie zawarte w uzasadnieniu, że przepisy dotyczące bezpieczeństwa w sporcie ograniczono do niezbędnego minimum. Uznano za konieczne wprowadzenie ogólnego, bezwzględnego obowiązku poddawania się badaniom lekarskim przez zawodników i sędziów. Pytam więc, co z trenerami? Ciekawi mnie też, w jaki to sposób badania wpłyną na bezpieczeństwo zawodników? Czy w taki jak w przypadku Kamili Skolimowskiej? Kwalifikacje też podobnie jak w poprzedniej ustawie. Zniknął tak krytykowany IRR, rozumiem miał wielu wrogów. Jednak czy zapisane w nowej ustawie rozległe uprawnienia ministra sportu, to dobre rozwiązanie? Czy to nie same związki powinny decydować o kwalifikacjach i sposobie ich zdobywania? Mam wiele wątpliwości i parę pomysłów, o których szczegółowo napiszę na Forum Organizacji Kajakowych.
Bartek czy nie lepiej byłoby, gdyby PZK był wielką organizacją skupiającą wszelkiej maści kajakarzy? Czy wzorem BCU, to nie PZK powinien wypracować system szkolenia i zdobywania odpowiednich kwalifikacji? Czy to nie PZK powinien zajmować się organizacją rywalizacji na każdym poziomie wyszkolenia? Nie żebym się czepiał;) Ale wydaje mi się, że wrzucenie kajakarzy amatorów do jednego worka z innymi dyscyplinami na pewno byłoby ze szkodą dla wszystkich. Co to jest sport wyczynowy? Czy próba przepłynięcia Atlantyku przez nieposiadającego pewnie licencji Pawła, to sport wyczynowy? A czy mój start na Mistrzostwach Europy, mimo, że posiadam licencję, to sport wyczynowy?
Widzisz granice są nieostre, pojęcia bardzo względne.
Osobiście uważam, że skoro PZK skupia wiele klubów kajakowych, to powinien również umożliwić im realizację ich celów. Widziałbym to tak, jeśli 10 klubów w Polsce uprawia np. Freestyle, to niech utworzą Komisję, która zajmie się opracowaniem regulaminów, szkoleniem sędziów, kwalifikacjami kadry trenersko-instruktorskiej, oraz tym, co niezbędne do prawidłowego funkcjonowania dyscypliny. PZK niczego nie traci, a może zyskać. Nikt nie oczekuje od związku środków finansowych, a jedynie pomocy organizacyjnej i odrobiny poparcia.
Mogą przytrafić się również, przypadki sportów bardzo niszowych o niewielkim zainteresowaniu. Czy to jakiś problem, jeśli załóżmy odbywają się zawody międzynarodowe, wystawić chętnych bez zbędnych komplikacji? A jeśli grupa amatorów zechce zrobić zawody typu wyścig dwójek turystycznych, to czy pomoc w stworzeniu takiej konkurencji, będzie dla PZK ujmą? Można by tak w nieskończoność, dla mnie sport to nie tylko udział w zawodach międzynarodowych, sport to również pływanie po rzekach górskich, to pływanie zwałek, morskie, to spływy Kazików na Wiśle itd. itp. I choć nie jest to start w olimpiadzie i pieniądze nie takie same, to dla zwykłych ludzi często nie lada wyczyn.
Uważam, że najwięcej krzywdy sportowi robią dziwne podziały na olimpijski, wyczynowy amatorski i bóg wie jeszcze jaki?
Pozdrawiam

Robert Hankiewicz

02.04.2009 o 02:29

Robert,twoj start na Mistrzostwach Europy to nie byl sport wyczynowy, ale starty innych zawodnikow na tych mistrzostwach to sport wyczynowy.Różnica między tobą i sportowcami jest taka jak między rekreacją a sportem wyczynowym. Wiesz co to jest etyka? Wykorzystanie w takiej dyskusji,w taki sposób, osoby Kamili Skolimowskiej świadczy o poziomie jaki reprezentujesz.

~Luna

02.04.2009 o 08:01

@*j
Nie tędy droga, popatrz na ciągłe kłopoty z egzaminami na prawo jazdy. Po prostu zamiast kiepskich kursów będą kiepskie egzaminy.

Malutki

02.04.2009 o 10:45

Jasne i proste. Nic się u nas nie uda, bo Polacy są nieuczciwi. Trzeba zlikwidowac IRRa i prawo jazdy.

~*j

02.04.2009 o 10:47

Do Roberta:
1. Wydaje mi się, że twój tekst jest na tyle długi, że mógłby być kolejnym postem
2. Zgadzam się, że ta ustawa to głównie narzędzie walki osób, które ją tworzą z ich przeciwnikami. Dlatego sądzę, że petycje możemy sobie pisać dla...lepszego samopoczucia.

~*j

02.04.2009 o 10:49

Do Roberta, cd
3. Robert, Ty chyba jesteś już na tyle dużym chłopcem, że powinieneś wiedziec czym i do czego jest PZKaj. Przestań czytać bajki!

~*j

02.04.2009 o 14:00

Bravo Robert! W koncu ktoś zauważył że podział na sporty wyczynowe i sporty niepełnosprawnych to zupełny nonsens. Dlaczego nie stworzyć kategorii open dla wszystkich razem: wyczynowców, niepełnosprawnych,starców i dzieci.

~anonimowy kajakoholik

02.04.2009 o 16:22

Luna czytaj ze zrozumieniem, ale w Twoim przypadku to chyba jakiś problem? Gdzie napisałem, że uprawiam sport wyczynowy? Przytoczony przykład tylko potwierdza, że takowego nie uprawiam.
Po za tym cały Freestyle nie jest sportem wyczynowym, a jedynie miłą zabawą. Tak też jest traktowany na całym świecie. To tylko w naszym kraju paru nadętych gości, próbuje ją zepsuć.
Ale chętnie poznam kryteria, jakimi dzielisz ludzi na sportowców wyczynowych i amatorów.
Luna! Zadałem jedynie pytanie, czy aby na pewno obowiązkowe badania zawodników to podstawowy sposób na bezpieczeństwo w sporcie? Otóż moim zdaniem nie i przykład Kamili jest tego dobrym przykładem. Miała ustawowo robione badania, co pół roku. Również zgodnie z ustawą, kadrą na zgrupowaniu w Portugali, opiekował się lekarz. Więc można powiedzieć, że opiekę medyczną miała ponadprzeciętną. Nie uchroniło jej to jednak przed tragedią. Ponieważ takie jest życie, takie sytuacje zdarzały się w przeszłości, zdarzają się i będą się zdarzały. Moim zdaniem to stwierdzenie w żaden sposób nie uwłacza Kamili. Zawsze pochylam się nad śmiercią, gdy dotyka ona ludzi młodych i sympatycznych smutek jest jeszcze większych.
Osobiście uważam, że zdecydowanie większy wpływ na bezpieczeństwo mają odpowiednie kwalifikacje, oraz edukacja na wszystkich poziomach.
Żeby nie sięgać do lekkiej atletyki, przykład z Freestyle`owego podwórka. Luna wyobraź sobie na zawodach basenowych jeden z zawodników przed każdym przejazdem wdychał czysty tlen, który w ukryciu (pod ręcznikiem) serwował mu jego osobisty trener. Nie będę tu się rozwodził nad fizjologią czy etyką, rozumiejący temat sami wyciągną wnioski. Ja napiszę tylko tyle, choćby mieli robione badania co miesiąc, byłyby w normie. Dlaczego? Ponieważ na ilość sieczki w mózgu nie ma obowiązkowych badań. To ludzka głupota jest przyczyną zdecydowanej większości wypadków, nie tylko w sporcie. Natomiast jest skuteczna metoda na głupotę, to właśnie EDUKACJA.
Luna z przykrością muszę stwierdzić, że przydałaby się również Tobie. Wtedy dowiedział(a)byś się, że pisząc prostacki komentarz, sam(a) stawiasz się poniżej jakiegoś poziomu. A o etyce z kimś takim na pewno nie chce mi się rozmawiać.

Robert Hankiewicz

02.04.2009 o 18:34

Robert, celem badań lekarskich w sporcie nie jest zapewnianie zawodnikom bezpieczeństwa.Celem jest wyeliminowanie z ponadprzeciętnego wysiłku osób chorych.2 Na zgrupowaniu w Portugalii nie bylo lekarza.Nie wiesz nic na ten temat więc odpuść zanim sie całkiem skompromitujesz.3-Tlen nie jest środkiem dopingującym i nie ma zakazu jego stosowania.Nasi pływacy stosuja tlen na wszystkich zawodach i jedyne międzynarodowe zalecenie w tej kwestii to'nie inhalować sie ostentacyjnie na środku basenu tylko np w szatni'.zanim następnym razem cos napiszesz to E D U K A C J A.

~anonimowy kajakoholik

02.04.2009 o 18:50

@Robert, Luna, anonimy: Przypominam, że mamy tutaj zasadę, że komentarze powinny być bezpośrednio związane z tematem wiadomości. Temat badań lekarskich w sporcie, czy ataki personalne zasługują na wymoderowanie. Jeśli chcecie sobie wiecej pogadać zapraszam na pl.rec.kajaki.

Bartosz Sawicki

02.04.2009 o 21:03

Do *j
- Przeoczyłeś że wcześniej pisałem iż problemy z obowiązkowymi uprawnieniami państwowymi to nie jest specyfika Polska czy kajakowa.
- Właśnie jest szansa że się uda. Jeśli dojdzie deregulacji (niezależnie od jej politycznych powodów) i uda się ją utrzymać przez dekadę to zapewne dorobimy się dobrze wyszkolonych i certyfikowanych instruktorów kajakowych. Być może według proponowanych przez Ciebie Stopni Wtajemniczenia Kajakowego.
Warunki sukcesu są dwa:
Pełna deregulacja prawna i sprawna organizacja (nie koniecznie PZK)prowadząca szkolenia i wydająca certyfikaty.
- Jeśli chcesz trochę ciekawostek z działania komisji egzaminacyjnej powołanej na podstawie wymogów prawa przez organizację specjalistyczną i nie mającą nic wspólnego ze szkoleniem to mogę Ci powiedzieć o moich doświadczeniach z Komisją Kapitańską PZŻ.

Malutki

03.04.2009 o 00:14

Bartek przepraszam najmocniej, troszeczkę się zapędziłem. Od dzisiaj przyjmuję też zasadę, że nie dyskutuję z anonimami. Ludzi niepotrafiących się podpisać należy ignorować. Nie ważne też, że wiem, kim jest anonim, czy Luna.
Jacek w wielu kwestiach się z Tobą zgadzam. Z dyskusji wynika też, że większość z nas jednak widzi potrzebę posiadania kwalifikacji. Reszta dotyczy szczegółów technicznych, które można uzgodnić w innym miejscu nie koniecznie tutaj. Zaproponowany przez Piotra FOK świetnie do tego się nadaje.
Jacek, to fakt, jestem już dużym chłopcem, niestety ciągle chłopcem;). Troszeczkę ostatnio udało się nam załatwić w PZK z naszym rodeo. Tam też działają ludzie. Jest też szansa wpłynięcia na kształt tej politycznej ustawy. Może niewielka, jednak zawsze jakaś. Nie możemy z góry zakładać, że będzie źle. Choć sam nie jestem przesadnym optymistą.
Pozdrawiam.

Robert Hankiewicz

03.04.2009 o 13:09

Trzeba będzie odkopać legitymację Instruktora PZK i zabrać się za organizację spływów. Dopóki znów czegoś nie wymyśla :-)

Czeslaw

03.04.2009 o 21:54

Malutki, piszesz, że idąc na kurs "tylko dla papierka" wyrzuca się pieniądze w błoto. Ośmielę się nie zgodzić, skoro właśnie posiadanie takiego papierka jest jedyną możliwością do legalnego prowadzenia takiej a nie innej działalności, w tym przypadku - np. organizacji spływów komercyjnych. Skoro żeby coś robić legalnie potrzebny jest papier, to choćby nawet było to karygodnym idiotyzmem wiele osób zaciska zęby i buli kasę "tylko za papier". Zupełnie odrębną kwestią jest to, że szkolenia IRR były/są totalną fikcją (w sensie zdobywania umiejętności, bo w finansowym aspekcie są jak najbardziej realne) Sam na szczęście nie zdążyłem dokończyć IRR-a, bo bym musiał chyba teraz dokonać prestidigitatorskiej sztuczki i zwyczajnie ugryźć się w dupę...

~Luksfer

04.04.2009 o 10:16

Luksfer - "... skoro właśnie posiadanie takiego papierka jest jedyną możliwością do legalnego prowadzenia takiej a nie innej działalności, w tym przypadku - np. organizacji spływów komercyjnych" ... .
Zauważ, że aby prowadzić spływy niekomercyjne też muszę mieć IRR :-(

Czeslaw

04.04.2009 o 11:22

Z tego co mi wiadomo, w przypadku spływów niekomercyjnych można się dogadać, że jesteśmy grupą znajomych i każdy płynie na swoją odpowiedzialność, od biedy nawet kwit jakiś sporządzić jeżeli ekipa jest większa i IRR jest wówczas zbędny. Mogę oczywiście się mylić :)

~Luksfer

04.04.2009 o 11:32

Gorzej, jeśli jeden z znajomych, z którymi się "dogadałeś" coś sobie zrobi i wpadnie pomysł żądanie odszkodowania. Czy wtedy nadal będzie twierdził, że nie jesteś organizatorem?
Albo prościej - coś się wydarzy, policja podjedzie rankiem na biwak i zapyta pierwszego z brzegu "kto tu jest organizatorem?". Jesteś pewien, że wszyscy odpowiedzą "nikt, jesteśmy grupą znajomych" a nie pokażą paluchem Ciebie?

Piotr Kaliszek

04.04.2009 o 20:32

Jeżeli coś takiego nastąpi, na luzaku wyciągam wspomnianego kwita, na którym stoi, że to jednak grupa znajomych i organizator jako taki nie istnieje. Józek przywiózł browar, Czesiu zabrał otwieracz, ja przewiozłem kajaki i oblukałem mapę - każdy miał tam jakiś swój wkład w organizację tego spływu - proszę pocałować mnie gdzieś. Jeżeli faktycznie nie robię tego dla kasy, pozostaję w zgodzie nie tylko z przepisami, ale również z własnym sumieniem...

~Luksfer

05.04.2009 o 00:04

Do Malutkiego:
1. Nic nie przeoczyłem. To jest polska specyfika, bo gdzie indziej daje się zrobić uczciwy egzamin (obojętne, czy chodzi o prawo jazdy, czy gwiazdki BCU), a u nas, Twoim zdaniem, nie.
2. Stopnie wtajemniczenia nie dotyczą instruktorów. Gdybyś uważnie przeczytał ;-) to zauważysz, że ja chciałbym, aby te stopnie zdobywali wszyscy. Szkolenie instruktorów to zupełnie inna bajka. Umieć pływać, a umieć uczyć pływać, to troszkę podobne, ale jednak zupełnie inne rzeczy.

~*j

05.04.2009 o 21:53

do*j
1 Tu po prostu mamy rożne obserwacje/ doświadczenia.
2 Zauważyłem, także to że podobnie jak gwiazdki BCU oferują opcję rozwinięcia w stopnie instruktorskie

Malutki

06.04.2009 o 23:05

przeczytałem powyższe mądre wypowiedzi i nasunęła mi sie jedna myśl , a mianowicie : chciałbym pływać kajakami z przyjaciółmi i robić to legalnie . od 15-tu lat organizuję spływy dla przyjaciół , uczestniczy w nich od 5 do 50 osób , cały czas żyję w przeświadczeniu że pomimo iż nie są to spływy komercyjne to nie jest to zgodne z prawem - mam nadzieję że zmiana powyższej ustawy pozbawi mnie piętna przestępcy ewentualnie . Zastanawiałem się nad uzyskaniem uprawnień ale doszedłem do wniosku że nawet jeśli się coś wydarzy to odpowiadać będę tak samo . Zgodnie z zasadą że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności staram sie stosować do obowiązujących przepisów a nade wszystko staram się przewidywać sytuację jakie mogą się wydarzyć i postępować odpowiedzialnie i świadomie . Cokolwiek te zmiany mają znaczyć to chciałbym robić legalnie to co lubię .

~redasz

07.04.2009 o 22:51

magister wychowania fizycznego
ratownik WOPR
kurs podstawowej pomocy medycznej w turystyce
50 kompleksowo zorganizowanych spływów na własnym sprzęcie
IRR - Wdzydze Kiszewskie (Lityński, Galiński, Weckwerth, Opatian, "Sosna" - Prokajak i wielu wartościowych uczestników)
drawa szkoleniowa - byłem (2 dni) bez komentarza,
* byłbym kompletnym idiotą organizując spływy bez wiedzy, umiejętności i praktyki
* jako nauczyciel nie zabrałbym dzieci na spływ licząc, że jakoś to będzie
* jestem gotowy skończyć ostateczne szkolenie pod warunkiem, że będzie: profesjonalne,profesjonalne, profesjonalne.
Mam 40 lat i nie mam już chęci na pierdoły i bufonadę ("bogów" od kajakarstwa)
PAMIETAJMY !!! wszystko jest dobrze dopóki nic się nie stanie.
pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na spływach

Rafał Mazurkiewicz Stara Paka Inowrocław

09.04.2009 o 08:42

Nowe przepisy być może będą przysłowiowym wylaniem dziecka z kąpiela. Pozytywne byłoby kategoryczne przepisowe rozgraniczenie, co jest spływem komercyjnym , a co spływem niekomercyjnym-organizowanym w gronie przyjaciół. Wg. mnie, wg. obecnych przepisów w tym drugim wypadku nie ma potrzeby posiadania żadnego papieru IRR-a na prowadzenie takiej imprezy. W przypadku spływu komercyjnego posiadanie uprawnień państwowych jest jak najbardziej wskazane, tyle tylko , ze kurs powienien byc na wysokim poziomie merytorycznym. To nadzór odpowiedniego ministra winien zapewnić odpowiedni poziom kursu, tak aby nie był on fikcja. W naszym kraju, również w przypadku wielu innych kursów są one fikcją. Klient płaci to klient zdaje egzamin i dostaje papier. A np. prawo jazdy? Odpowiednia koperta często zapewnia otrzymanie tego tak waznego dokumentu. Nawet studia prywatne to często fikcja, realizowana na zasadach jak opisałem wyżej. Reasumując, uprawnienia państwowe na prowadzenie spływów zorganizowanych, komercyjnych powinny być utrzymane. Większośc osób prowadzących spływy już zdobyła takie uprawnienia choć swoja wiedze wyniosła raczej z praktyki niz z kursu, czesto na niewysokim poziomie. Czy teraz te uprawnienia mają po prostu zostać unicestwione a pieniądze ( nawet 1700 zł za częśc ogólną i szczególną) zostać wyrzucone w błoto?

Aro

13.04.2009 o 23:22

Piotr bardzo przepraszam za zmianę nazwiska, oczywiście jesteś PIOTR OPACIAN !!!
Rafał Mazurkiewicz STARA PAKA Inowrocław

Rafał Mazurkiewicz Stara Paka Inowrocław

14.04.2009 o 17:24

Projekt nowej ustawy o sporcie nie likwiduje rekreacji (par.2) Odnosi się po prostu do sportu wyczynowego, a rekreację będą określać zmienione kiedyś tam rozporządzenia okołoustawowe, które obecnie też funkcjonują. Według Komisji pracującej nad tą ustawą, jest jeszcze wiele uwag i będzie ona jeszcze wiele miesięcy wałkowana, jeśli wejdzie w życie za rok (daj Boże!), to nowe przepisy zaczną i tak obowiązywać zgodnie z zapisem w ustawie za 2 lata - daje to więc jeszcze około 3 lat funkcjonowania prawa w takim kształcie jak obecnie. Właśnie teraz warto zrobić sobie uprawnienia, ponieważ wszystkie zachowają swoją ważność. Po co główkować dopiero za trzy lata? Lepiej skończyć kurs teraz, póki przepisy i zasady są jasne.
Dla rekreacji najwazniejszy jest zapis w par. 2, mówiący, że na kulturę fizyczną składa się sport, rekreacja i wychowanie fizyczne - a to oznacza, że rekreacja pozostanie działem rządowym, tyle tylko że objętym innym aktami prawnymi niż projekt obecnej ustawy, która dotyczy polskich związków sportowych i wyczynu. Przecież teraz też funkcjonuje ustawa o sporcie kwalifikowanym i to właśnie ona jest poddawana różnym zmianom. Osobiście wątpię, że pomysłodawcom nowej ustawy uda się utrzymać jeden tytuł instruktorski, przecież inaczej szkoli się instruktora pracującego z wyczynowcami czyli najlepszymi z najlepszych po ostrej selekcji już na etapie szkoły podstawowej, a inaczej instruktora, który musi umieć zaprogramować zajęcia na każdym poziomie wydolności fizycznej, dla każdego wieku, nie tylko dla najlepszych ale również dla grubych, starych i mało sprawnych fizycznie. Moim zdaniem może się zmienić nazewnictwo uprawnień, ale w dalszym ciągu będą one funkcjonowały oddzielnie dla sportu wyczynowego i dla rekracji /sportu powszechnego/. Państwo konstytucyjnie zobowiązuje się do dbałości o kulturę fizyczną /a więc sport, rekreacja, wychowanie fizyczne/, uprawnienia w rekreacji na pewno będą prawnie usankcjonowane, państwo nie może sobie pozwolić na partyzantkę na rynku rekreacyjnym - kto niby będzie mógł prowadzić zajęcia /sportowe ale nie wyczynowe/ pozalekcyjne, w klubach fitness, ogniskach tkkf, domach kultury itd? Dla mnie - dużo szumu o nic, a środowisko rekreacyjne niepotrzebnie samo się nakręca.

~anonimowy kajakoholik

14.04.2009 o 17:52

Wg pana Bartosza Sawickiego, IRR jest prawnie usankcjonowany od 2001 r. - TO NIE JEST ZGODNE Z PRAWDĄ!!!, uprawnienia instruktora sportu i rekreacji ruchowej istnieją na pewno od 1979 roku - Rozporządzenie Przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu z dnia 14 lutego 1979 r. (Dz.Urz. GKKFiS nr 1) - par. 13 "ustala się następujące stopnie instruktorskie: 1/ instruktor określonej dyscypliny sportu, w tym również dyscyplin sportów obronnych, rekreacji ruchowej i rehabilitacji ruchowej, 2/ dyplomowany instruktor rekreacji ruchowej 3/ dyplomowany instruktor rehabilitacji ruchowej" - czy wierzycie, że coś co funcjonuje od 30 lat i sprawdza się w wielu specjalnościach zostanie nagle całkowicie zlikwidowane? Niepotrzebnie chyba się wszyscy nawzajem nakręcamy tym tematem, miejsce dla rekreacji zakłada nawet projekt ustawy o sporcie, tyle że będzie ona uregulowana rozporządzeniami ministra właściwego do spraw kultury fizycznej a nie przepisami państwa czyli ustawą. Moim zdaniem uprawnienia instruktora rekreacji czy sportu powszechnego /jak go zwał tak zwał/ powinny pozostać, dobrze wiedzieć kto "trenuje" np. nasze dziecko na zajęciach typu karate, albo kto się nami opiekuje na ściance wpinaczkowej. Ministerstwo Sportu w marcu tego roku zatwierdziło nowy program częśći ogólnej IRR i wydało kupę państwowej kasy na nowe podręczniki - sądzicie, że byłoby aż tak niegospodarne gdyby faktycznie IRR miał przestać funkcjonować pod jakąkolwiek postacią?

~urzędnik państwowy

14.04.2009 o 19:14

Mamy dwa nowe, anonimowe komentarze. Oba starające się skłonić do szybkiego zdobywania uprawnień IRR, póki jeszcze istnieją. Ciekawe czy to nie przypadkiem jakiś zdesperowana firma szkoleniowa, próbuje sobie ściągnąć klientów?
Właściwie z anonimami nie dyskutuje, ale w tym przypadku zrobię wyjątek.

@anonimowy kajakoholik: Jeśli nowa ustawa o sporcie zastępuje ustawę o kulturze fizycznej (a kultura fizyczna to sport, rekreacja i wychowanie fizyczne), to oznacza, że rekreacja została wyłączona z przepisów. Zresztą wystarczy przeczytać uzasadnienie do nowej ustawy, żeby przekonać się, że deregulacja rekreacji jest jedną z głównych motywacji zmian w prawie. To nie jest przypadek.
Piszesz, że powstaną nowe rozporządzenia, z nowymi uprawnieniami - To nie jest możliwe. Rozporządzenia musza mieć zaczepienie w jakiejś ustawie. W nowej ustawie nie ma zaczepień dotyczacych rekreacji, a więc nie będzie rozporządzeń.
@urzednik państwowy: W 2001 roku zostały wydane rozporządzenia "w sprawie szczegółowych zasad i warunków prowadzenia działalności w dziedzienie rekreacji ruchowej" oraz "w sprawie kwalifikacji, stopni i tytułów zawodowych w dziedzinie kultury fizycznej oraz zasad i trybu ich uzyskiwania". I właśnie od tego momentu nałożono obowiązek, że organizator spływu musi wyznaczyć osobę posiadającą uprawnienia IRR o specjalności kajakarstwo do prowadzenia spływu. Wcześniejsze stopnie instruktorskie nie były wymagane - to zasadnicza różnica.
Wybacz, ale czuje się bezpieczeniej jeśli na ściance wspinaczkowej czuwa nademną instruktor PZA, a nie IRR.

Bartosz Sawicki

15.04.2009 o 22:29

Boję się trochę pisać, ponieważ nie będzie całkiem na temat, a żółtą kartkę od Bartka już dostałem ;)
W przeciwieństwie do Ciebie Bartek, przypuszczam, kto nie potrafi się podpisać. Znam styl, tok rozumowania, argumentację. Oba komentarze pochodzą od tej samej osoby, a w zasadzie zespołu ;) Głupoty wypisywane przez anonima mają być uwiarygodnione przez rzekomego urzędnika państwowego. To wszystko bardzo mi pasuje do pewnej osoby, która lubi się ciągle podawać za kogoś, kim nie jest. Przypisywać sobie funkcje w sposób nieuprawniony. Problemem jest też to, że "towarzycho" niczego od początku do końca nie czyta. Wystarczyło przecież przeczytać założenia do ustawy, później samą ustawę i na końcu jej uzasadnienie, aby wszystko było jasne. Ale to zdecydowanie za dużo. Na pewno Bartek nie jest to zdesperowana firma szkoleniowa. Stać byłoby taką, na mądrzejszą i rzeczową argumentację.
Teraz merytorycznie:
Bzdura nr 1. Anonim pisze: "Projekt nowej ustawy o sporcie nie likwiduje rekreacji (par.2)".
Ustawa ta, czy inna nie może zlikwidować rekreacji, to błąd w rozumowaniu. Natomiast zdecydowanie proponowana ustawa nie zamierza regulować rekreacji, ponieważ traktuję ją, jako wolność osobistą. Wychowanie fizyczne, będzie regulowane przez ustawę o oświacie. Zresztą ustawa już w następnych artykułach nie pozostawia złudzeń, o czym traktuje.
Bzdura nr 2. Anonim pisze: "...rekreację będą określać zmienione kiedyś tam rozporządzenia okołoustawowe".
Prerogatywa, jaką jest rozporządzenie uprawnionego ministra, zawsze jest zapisana w ustawie i nie dopisuje się jej "kiedyś tam". Minister ma najczęściej, precyzyjnie określony zarówno czas jak i zakres takiej regulacji. O czym zresztą pisał Bartek.
Bzdura nr 3. Anonim pisze: "Według Komisji pracującej nad tą ustawą, jest jeszcze wiele uwag i będzie ona jeszcze wiele miesięcy wałkowana".
Bierzesz udział w obradach?
Bzdura nr 4. Anonim pisze: "...jeśli wejdzie w życie za rok (daj Boże!), to nowe przepisy zaczną i tak obowiązywać zgodnie z zapisem w ustawie za 2 lata - daje to więc jeszcze około 3 lat funkcjonowania prawa w takim kształcie jak obecnie".
Przeczytaj sobie art. 72 i będziesz wiedział, kiedy proponowana ustawa wchodzi w życie. Natomiast zapisy w ustawie o dwuletniej karencji dotyczą jedynie dostosowania statutów i regulaminów związków i innych osób prawnych, o czym wspomina art. 66 ust. 2.
Bzdura nr 5. Anonim pisze: "Właśnie teraz warto zrobić sobie uprawnienia, ponieważ wszystkie zachowają swoją ważność"
Jest to ewidentne wprowadzanie w błąd czytających te komentarze. Ustawa jasno określa w art. 38 kwalifikacje i w żadnym ustępie nie zająknie się nawet o IRR.
Bzdura nr 6. Anonim pisze: "Lepiej skończyć kurs teraz, póki przepisy i zasady są jasne"
O to właśnie chodzi, że nie są jasne. Stąd radość środowiska, że zostają zniesione. Problem dotyczy zupełnie innych kwestii.
Bzdura nr 7. Anonim pisze: "Dla rekreacji najwazniejszy jest zapis w par. 2, mówiący, że na kulturę fizyczną składa się sport, rekreacja i wychowanie fizyczne - a to oznacza, że rekreacja pozostanie działem rządowym, tyle tylko że objętym innym aktami prawnymi niż projekt obecnej ustawy, która dotyczy polskich związków sportowych i wyczynu "
Działem rządowym? Co to za bełkot? Pomijam, że to samo zostało napisane na samym początku. Po co wracać, czyżby brak nowych wątków, pomysłów? Po raz kolejny radzę poczytać ustawę, a może, co ważniejsze jej uzasadnienie. Tam jest jasno napisane, że władza rekreację popiera, ale wtrącać się w żaden sposób nie zamierza. Tak ciężko zrozumieć?
Bzdura nr 8. Anonim pisze: "Przecież teraz też funkcjonuje ustawa o sporcie kwalifikowanym i to właśnie ona jest poddawana różnym zmianom"
Tak jest poddawana, jednej ogromnej zmianie, którą jest właśnie proponowana ustawa o sporcie.
Bzdura nr 9. Anonim pisze: "Osobiście wątpię, że pomysłodawcom nowej ustawy uda się utrzymać jeden tytuł instruktorski"
Był wcześniej i jest utrzymany w dalszym ciągu podział na trenerów i instruktorów. Z wyczynowcami i najlepszymi z najlepszych pracują trenerzy, całą resztą mogą zająć się instruktorzy, bez nadzwyczajnych kwalifikacji, gryzący temat.
Mega bzdura nr 10. Anonim pisze: "przecież inaczej szkoli się instruktora pracującego z wyczynowcami czyli najlepszymi z najlepszych po ostrej selekcji już na etapie szkoły podstawowej, a inaczej instruktora, który musi umieć zaprogramować zajęcia na każdym poziomie wydolności fizycznej, dla każdego wieku, nie tylko dla najlepszych ale również dla grubych, starych i mało sprawnych fizycznie"
Pomijając to, co pisałem o bzdurze nr 9, to trenerzy instruktorzy, powinni i są szkoleni tak samo, bez względu na to, kogo będą szkolić. Natomiast to trenerzy i instruktorzy wprowadzają różnice w treningu nie tylko dla różnych grup, ale różnych osób. Skąd przykład grubych starych i mało sprawnych fizycznie? Czy ten pokrój ludzi jakoś specjalnie naraził się anonimowi? Pomijam, że takie osoby najczęściej są klientami klinik, ale o tym można poczytać w innej ustawie ;) Czy anonim nie uważa, że zdecydowanie trudniejszą grupą do trenowania są ślepi ćwierćinteligenci?
Dalej powielanie tych samych bzdur i jakiś bełkot, oraz nakręcanie się anonima, oraz imputowanie takiego zachowania "środowisku rekreacyjnemu". Skąd takie określenie, nie mam bladego pojęcia?
Nie lepiej u kolegi z państwowego urzędu. Znowu coś o nakręcaniu się, ponownie niewiara w zlikwidowanie IRR. Na koniec coś, co mnie utwierdziło w przekonaniu, że to te same towarzycho, ten sam sposób myślenia, podobna percepcja i nawet styl pisania. Urzędnik państwowy pisze:
"miejsce dla rekreacji zakłada nawet projekt ustawy o sporcie, tyle że będzie ona uregulowana rozporządzeniami ministra właściwego do spraw kultury fizycznej a nie przepisami państwa czyli ustawą".
Porównajcie sobie z bzdurą nr 1 i 2 u anonima. Pomijam fakt totalnej niewiedzy ogólnej na temat prawa i jego stanowienia, o kwestiach technicznych nie mówiąc. Tok myślenia podobny z anonimem. Nasz urzędniczyna nie popisał się też wiedzą pisząc "Moim zdaniem uprawnienia instruktora rekreacji czy sportu powszechnego /jak go zwał tak zwał/ powinny pozostać". Otóż pozostają, instruktora sportu i nie bez znaczenia jest (jak go zwał), zwłaszcza w ustawie. Całe szczęście, że to fikcyjny urzędnik państwowy. Jeszcze wczoraj robił w branży kajakowej, dzisiaj na urzędzie, jutro pewnie będzie Napoleonem, a pojutrze Chrystusem. Na szczęście dzisiejsza medycyna radzi sobie z takim przypadkami. Myślę, że zajmie się w końcu i tym.
Bartek mam wrażenie, że całego zła dopatrujesz się w samym fakcie posiadania uprawnienia IRR. Osobiście w tym temacie staram się być pragmatyczny. Na rzekę górską wybrałbym się z Jackiem, a na morze popłynąłbym z Marcinem, a nie z trenerem klasy mistrzowskiej PZK. Choć, jak przypuszczam Obaj koledzy wcześniej wymienieni mają IRR.

Robert Hankiewicz

06.05.2009 o 10:13

Wszystko fajnie, tylko że osoby prowadzące zorganizowane spływy w większości już dawno posiadają kwalifikacje IRR, bo chciały być zgodne z literą prawa (dura lex sed lex). Kursy te kończyły osoby nie wzięte z ulicy. lecz w zdecydowanej większości doświadczeni kajakarze. A do spływów w gronie znajomych, na gruncie obowiązującego prawa i tak nie potrzeba legitki IRR-a. Wygląda na to, że ktoś próbuje utrącić stare przepisy, wprowadzić nowe i nieźle zarobić przy okazji na nowych kursach, rzekomo lepszych od starych. Przy obecnych rządach Misiaków, Palikotów itp. jest to bardzo możliwe....

Aro

07.05.2009 o 09:18

Aro, jak pokazuje praktyka - niestety na IRRa bardzo często trafiali ludzie z ulicy. A system to umożliwia.
Mylisz się też jeśli chodzi o spływy w gronie znajomych, poczytaj wcześniejsze informacje na naszej stronie.
Propozycja idzie w kierunku braku "oficjalnych", wymaganych przez władze uprawnień. Więc na "obowiązkowych" nikt nie zarobi.
W zamian proponujemy wiarygodny, ujednolicony system stopni - zarówno kajakarzy jak i instruktorów, pozwalający łatwo określić poziom umiejętności osoby chcącej uczestniczyć w spływie, pożyczającej sprzęt czy starającej się o pracę.
Niemniej ma on być fakultatywny, dla chętnych, a jeżeli pojawi się wymaganie - to od strony rynku, a nie państwa.
A szkolenia czy egzaminy będą mogli prowadzić wszyscy chętni.

Piotr Kaliszek

12.05.2009 o 10:07

System faktycznie w teorii daje mozliwośc aby na IRRa trafiali ludzie z ulicy, niemniej jest to wg. mnie sytuacja bardzo rzadka. W praktyce na kursy zapisywali sie najczęściej doświadczeni kajakarze, którzy prowadząc od dawna spywyw chcieli być zgodni z litera prawa.
O spływach w gronie znajomych pisał niedawno na łamach Wiosła pewien sędzia. Sam jestem prawnikiem i w pełni podzielam jego tezę, że do organizacji takich spływów nie potrzeba IRR-a!
Oficjalne, wymagane przez władze uprawnienia do prowadzenia spływów zorganizowanych powinny istnieć. Który rodzic puści pocieche na spływ, jeśli nie będzie miał pewności że prowadzi go osoba profesjonalna, z panstwowymi uprawnieniami?
Mam więc podejrzenie, ale obym się mylił, że pod nowymi propozycjami coś się kryje.... Znając upodobania do kolesiostwa obecnej ekipy rządowej, będe sie bacznie przyglądał w jakim kierunku to wszystko pójdzie.

Aro

12.05.2009 o 18:10

@Aro: Z dużą uwagą śledzimy to co się dzieje wokół nowej ustawy. Na stronie ministerstwa można przeczytać już ponad 60 opinii na ten temat. Jeśli jesteś prawnikiem, to może masz ochotę pomóc w analizie tego wszystkiego?
'Kolesiostwo' jest w każdej ekipie, a więc proszę nie sprowadzajmy problemu do poziomu politycznego błota.
Rzecz w tym, że jak pokazują nasze doświadczenia z ostatnich lat, a także sytuacja w wielu innych krajach świata, uprawnienia państwowe są gorsze niż uprawnienia specjalistycznych organizacji. Dlatego gdybym miał wysłać dziecko na spływ, to 100 razy bardziej ufam przewodnikowi ze 5 stopniem BCU, niż osobie, która ma państwowe uprawnienia IRR.

Bartosz Sawicki

13.05.2010 o 08:10

wystarczy spojzec troche na fakty,instruktorzy IRR,wielu mowiac delikatnie niedoszkolonych,na szkoleniach tydzien ,,chlania,,zdarzaly sie razace wypadki na Dunajcu,na splywach prowadzacych wlasnie przez IRR,osobiscie znam IRRera ktory nie wiedzial co to jest ......odwoj,cala ta Polska specjalnosc nastawiona jest na robienie ,,kasy,,w Szwecji jak chcesz wypozyczyc jacht(dla przykladu)nikt nie zada od ciebie patentu,tylko ubezpieczenie i testuje cie osobiscie,cala ta checa powoduje tylko chamowanie inwidualnej inicjatywy,spojrzmy na Czechow,plywaja masowo,rekraacyjnie,profesjonalnie i wyczynowo,a dlaczego ?i jakos nie topia sie masowo,mysle ze najwiecej narzkaja ci ktorzy te szkolenia organizowali i ciagneli zyski,dziekuje za uwage :)

~kiler

19.12.2011 o 19:55

dobrze ze skończyliście te "bezcenne" komentarze. Nowa ustawa o Sporcie zachowała dotychczasowe uprawnienia IRR... tak to śledzicie co się dzieje wokół Ustawy ze jak weszła to przestaliście o nie pisać...

~anonimowy kajakoholik

19.12.2011 o 20:46

To ciekawe, co Kolega pisze... a który to konkretnie artykuł wymaga posiadania uprawnień IRR do prowadzenia spływów?

*j

Moderujemy komentarze. W trosce o jakosc dyskusji usuwamy wulgarne lub niezwiązane z tematem komentarze.

Dodaj swój komentarz:
Treść:
Podpis:

Bronimy się przed automatami spamerów, dlatego niezalogowani muszą odpowiedzieć na pytanie:Jeden plus jeden?
Jaką liczbę otrzymam, jeśli dodam jeden do liczby kajaków na powyższym zdjęciu?
 
 

Materiał pochodzi z serwisu
kajak.org.pl