Adam Grzegorzewski, redaktor naczelny magazynu WIOSŁO i dobry znajomy Pawła Napierały, dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat szans na powodzenie wyprawy Kaylantic 2009.
Ostatnią relację Pawła Napierały można przeczytać na oficjalnej stronie wyprawy Kaylantic 2009. Może jednak oprócz samych słów Pawła warto zamieścić kilka myśli, spostrzeżeń, komentarzy...
Abidżan. Gdzie to jest? Przyznam się, że gdyby nie wyprawa Pawła nie tak łatwo mógłbym znaleźć to miejsce. Choć to największe miasto Wybrzeża Kości Słoniowej od roku 1983 nie jest już stolicą tego państwa (jest nią obecnie Jamusukro). W Abidżan jest natomiast międzynarodowy port lotniczy i – skoro Paweł wybrał już miejsce startu i środek lokomocji – musiał zacząć wyprawę od tego miejsca (docelowo ma wypłynąć z San Pedro, położonego ok. 100 km od granicy z Liberią).
Wybrzeże Kości Słoniowej [Wikipedia]
Ponieważ znam Pawła od dłuższego czasu pokuszę się o nieco wnikliwszą analizę całego projektu. Na początku proponuję proste doświadczenie – niech każdy z nas wyobrazi sobie, że znikająca linia horyzontu za plecami i cel przed oczami oznacza tylko jedno – trzeba przewiosłować około 4500 km zdanym w zasadzie tylko na siebie, na walkę z samym sobą, na tryliony myśli, które przechodzą przez połączenia neuronowe w naszym mózgu. To nie jest takie proste koleżanki i koledzy Kajakarze. Przepłynięcie oceanu kajakiem w dużej mierze możliwe jest dzięki sile wewnętrznej, którą mamy gdzieś w środku. Bo przecież „ŚWIAT USTĘPUJĘ Z DROGI TEMU, KTO WIE DOKĄD ZMIERZA”. Te słowa napisałem w ostatnim liście do Pawła. Czy mu pomogą? Być może...
Wiele osób miało możliwość poznać Pawła i wielu zapewne patrzyło i może patrzy na niego z przymrużeniem oka. Spotkałem się z opiniami, że Paweł nie jest typem „twardziela”. Być może rzeczywiście nim nie jest. Jeśli się jednak bardziej pozna Pawła można zauważyć, że działa on w dość specyficzny sposób, może nie do końca metodyczny, nie do końca wyliczony do któregoś tam miejsca po przecinku, ale... jak się okazuje dość skuteczny. W zasadzie dzięki swojemu zdeterminowaniu, na przekór światu, na przekór racjonalności osiągnął już bardzo wiele. Jak przystało na Pawła po raz kolejny z wieloma przygodami – udało mu się jednak postawić stopy na Wybrzeżu Kości Słoniowej, dograć całą logistykę i szczęśliwie przewieźć cały sprzęt (w sumie z niedużymi stratami), a następnie go odebrać (nie obyło się nawet bez zgody Dyrektora Generalnego Urzędu Celnego Wybrzeża Kości Słoniowej – ranga wiceministra) i bezpiecznie złożyć u życzliwych mu osób poznanych już na miejscu. To nie jest wszystko takie proste! To nie spływ Krutynią, to nie wyprawa Wisłą, to nie przepłynięcie Bałtyku – to wyprawa przez Atlantyk z Afryki do Ameryki Południowej!
I jeszcze jedno... Paweł nie jest też już tym Pawłem z czasów pamiętnej wyprawy do Afryki z Aleksandrem Dobą. Ma już za sobą kilka tysięcy kilometrów przepłyniętych drewnianym NOE u wybrzeży Europy. Oczywiście trudno porównywać pływanie, kiedy mamy w zasięgu kilku, może kilkunastu kilometrów stały ląd. Jednak ten czas, który spędził Paweł z NOE – na pewno będzie procentował na oceanie.
Życzę Pawłowi jak najlepiej i wierzę, że projekt przepłynięcia Atlantyku kajakiem jest jak najbardziej realny. Realny nie znaczy łatwy. Nie znaczy nawet trudny! To szczyt ludzkich możliwości, który tylko nieliczni mogą osiągnąć. Na przekór światu i swojemu racjonalnemu „ja”.Adam Grzegorzewski
Magazyn WIOSŁO -- 27.01.2009 o 19:07 -- 1 koment.
Deprecated: Function ereg_replace() is deprecated in /v/kajak.org.pl/www.nowy/inc/funkcje.php on line 6
Deprecated: Function ereg_replace() is deprecated in /v/kajak.org.pl/www.nowy/inc/funkcje.php on line 9
komentarze
29.01.2009 o 19:25
Pojawila sie nowa relacja na stronie kaylantic.pl. Pawel montuje cale wyposazenie kajaka i robi ostatnie zakupy. Wszystko idzie dobrze. Wyplyniecie planowane jest na przyszly tydzien.
Bartosz Sawicki