Wyprawa na Dunaj zwieńczona sukcesem - kajakarze z "Ważki" po kąpieli w Morzu Czarnym z uśmiechem na ustach wrócili do Warszawy...
...z bagażem doświadczeń większym niż mogli sobie wyobrazić! 38 dni wyprawy to tylko dwa biwaki - w Wiedniu i Budapeszcie - i 36 dni płynięcia, zazwyczaj od siódmej rano do zmroku koło ósmej wieczór. Przy tym tempie mijane miejsca zlały się w potężną mozaikę z wielokulturowych elementów, tworząc obraz, którego nie oddadzą zdjęcia ani filmy - jakkolwiek na www.dunaj2008.pl sukcesywnie będą pojawiały się kolejne materiały.

Uczestnicy wyprawy nad Morzem Czarnym. Od lewej: Wojciech Molik, Aleksander Piątek, Dariusz Aksamit, Andrzej Burgs.
Piosenka "Nie licz na fart" nie mogłaby zostać hymnem tej podróży, gdyż to właśnie ślepe szczęście uczyniło ją tak ciekawą, rozstawiając na szlaku życzliwych ludzi, jak Manfred Vogt z Ulm (czterokrotny mistrz świata w slalomie), motocykliści z klubu motorowego na granicy Niemiec i Austrii, Johan z organizacji ViaDonau w Wiedniu, węgierscy reprezentanci w kanadyjkach, rumuńscy policjanci u których spaliśmy na policyjnych barkach, Polacy pracujący w każdym z tych krajów... Osoby, które zupełnie obcych i do tego dziwnie wyglądających ludzi zapraszali i gościli tak, jakbyśmy od zawsze byli ich przyjaciółmi - choćby scena w Wiedniu: "niedaleko jest mój klub kajakowy, macie tu klucze i się rozgośćcie, rano do was wpadnę", czy w serbskiej piekarni:"nie jesteście stąd, więc możecie wziąć co chcecie za darmo".
Może ciekawsze było śluzowanie się z 80 metrowymi statkami w Żelaznych Wrotach, ucieczka przed haraczem na serbskiej granicy, nocna ucieczka przed psami, połączona z wpadnięciem na nieoświetlonych kłusowników a skończona noclegiem na wyspie z końmi, co rano nie omieszkały oglądać nam sprzętu, pakowanie się z kajakami w drogę powrotną na prom, gdzie na ludzi już nie było miejsca, wpływanie do jaskiń w Karpatach czy płynięcie na falach między którymi znikaliśmy sobie z oczu? Jak tylko uda nam się uporać z 20GB materiałem zdjęć i filmów, będziemy chcieli zrobić (początek października?) w Staszicu spotkanie, na którym chcielibyśmy opowiedzieć jak wygląda kajakarstwo gdzie wszyscy wszystkich życzliwie wspierają;) Już teraz zapraszamy!
Aksamit -- 22.08.2008 o 08:11 -- 16 koment.
komentarze
22.08.2008 o 09:58
Brawo już biłem w innym komentarzu.
A tu chciałbym taką refleksję.
Z jednej strony mnie wkurza, że chłopaki tak bez przygotowania płyną. No bo jednak to Europa, bez problemu można by posprawdzać granice, poumawiać noclegi itd itp.
Z drugiej - co to by była za przygoda?
Tak wiele fajnego i niespodziewanego się przydarzyło. O ile w innej sytuacji (trudniejsza rzeka, inne kraje) uznałbym to za przegięcie i ryzykanctwo - o tyle na Dunaju dodało to fajnego smaczku imprezie.
Więc nie ma co dziamgać i trzeba gratulować.
Niniejszym to czynię - BRAWO!
Piotr Kaliszek
22.08.2008 o 11:28
Pobiliście ten rekord przepływu? ;-)
~*j
22.08.2008 o 16:30
eeeee, kk.
no, odwaliliscie kawal dobrej ... roboty :)
buziaki
brzyyydal
~eNKa
22.08.2008 o 21:44
JESTESCIE DLA MNIE WIELCY. GRATULACJE. Elcia
~anonimowy kajakoholik
22.08.2008 o 21:55
Gratuluję wyprawy i jestem pewny ,że poprzez zdobyte doświadczenia trochę inaczej patrzycie na kajaki
~Kazik
23.08.2008 o 22:24
Panowie, gratuluję i cieszę się, że szczęśliwie zrealizowaliście ten projekt.
Serdecznie pozdrawiam
~Marcin z "KiM"
24.08.2008 o 17:17
gratulacje.to wielki wyczyn.kiedyś też chciałbym wziąć udział wtakiej wyprawie.podziwiam Was.pozdrowienia
szymon
25.08.2008 o 09:05
Gratulacje,niestety nie miałem mozliwości śledzić relacji z wyprawy na bieżąco a na początku powątpiewałem ,że Wam się uda.Ale pokazaliście prawdziwe oblicze kajakarstwa,a wszystkim "bupkom" utarliście nosa :)
~Jacek Doniec
26.08.2008 o 00:51
no chłopaki, bigga szacunken. szacunek za to, że w całej tej biurokracji daliście radę urzeczywistnić ten projekt. drugi szacunek za to, że Wam się udało. ofkors nikt z nas nie myślał, że może być inaczej!
a na październikowe spotkanie na pewno wpadnę!
~Skub
26.08.2008 o 09:02
Gratuluje Ważkowcy!
Każdy kto przepłynie *set kilometrów na raz wie jaki to wysiłek. Tym większe uznanie za czterocyfrowy wynik.
Marcin Knyps
26.08.2008 o 18:50
Też "wyczyn", Dla mnie to wyczyn typu z księgi guinessa. Jeśli chcę się wyżyć sportowo biegam lub idę na basen i nie dopraszam się sponsorowania. Pani prezydent mogłaby rozsądniej gospodarować pieniędzmi podatników.
Tadek Perek
~nie anonimowy kajakoholik
26.08.2008 o 19:32
Niby chłopaki się tak sprzedają... ale dla mnie ważniejsze to 36 dni na wodzie praktycznie non-stop. Zazdroszczę.
Piotr Kaliszek
26.08.2008 o 19:47
cóż. wyprawa organizowana była na wariackich papierach, a nawet bez nich. mieli tyle zapału, ze pokonali trudnosci nawet nie wiedząc o wszystkich do końca. GRATULACJE
~KÓŁEK
26.08.2008 o 20:14
Gratuluję Chłopaki !
Miałem w planach zrobienie Waszej trasy - kiedyś, kiedyś... - jak zwolnią mnie z pracy:)
A tu proszę! Ktoś, to właśnie zrobił. Przygoda musiała być niesamowita!!!. Sam mam na koncie ponad 1000 km jednym ciągiem, więc aż to czuje przez skórę. POZDRAWIAM i GRATULUJĘ!
~Rafał Woldan
28.08.2008 o 16:45
Pani Prezydent objęła honorowy patronat. Jedynym sponsorem była firma Infovide-Matrix. Miasto Warszawa wynajęło chłopaków do promocji miasta, co zresztą zrobili świetnie np. w Budapeszcie. Polecam zerknięcie na zdjęcia na http://www.dunaj2008.pl
~anonimowy kajakoholik
06.09.2008 o 15:45
Brawo, brawo, brawo!!!
Wielki sukces, tylko nie mówcie,że nikt przed Wami tego nie zrobił.W Polsce owszem jesteście pierwsi.I tego nikt(!) Wam nie zabierze!
~abstynent
Moderujemy komentarze. W trosce o jakosc dyskusji usuwamy wulgarne lub niezwiązane z tematem komentarze.