Wicemarszałek Senatu RP Marek Ziółkowski oraz Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej senator Piotr Głowski zorganizowali w dniu 29 maja konferencję na temat: "Stan obecny oraz perspektywy rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej w aspekcie ruchu turystycznego".
Niektóre tematy na konferencji:
- Cele i zadania Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej.
- Informacja o obecnym stanie prawnym w zakresie uprawiania turystyki wodnej.
- Główne problemy związane z utrzymaniem dróg wodnych w Polsce.
- Rola samorządów w kreowaniu ruchu turystycznego na wodnych szlakach śródlądowych.
W temacie turystyki kajakowej zabrał głos Pan Tomasz Wiktor z urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, osoba przyjazna kajakarzom i szlakom kajakowym. Licznie przybyli samorządowcy z rejonu dopływów Gwdy i Noteci. Są przesłanki, że to nie ostatnie takie spotkanie, i że powstaną tematyczne grupy robocze tj: łodzie motorowe, jachty i kajaki.
Osobiście na ręce Pana Senatora Piotra Głowskiego przesłałem najistotniejsze problemy, które blokują rozwój turystyki wodnej i rozwój regionu, a tym samym wzrost poziomu życia ludności w miejscowościach nadrzecznych:
- Brak mądrej polityki rozwoju turystyki w RP.
- Brak ujednoliconych przepisów dotyczących Turystyki w Lasach Państwowych (każdy nadleśniczy inaczej traktuje turystykę na swym terenie).
- Brak przy szlakach wodnych publicznych miejsc, np. rozpoczęcia i zakończenia spływu. Samorządy nie są zainteresowane tworzeniem takich miejsc bo lepiej sprzedać grunt nad wodą niż przeznaczyć na użytek publiczny, bo teren publiczny trzeba potem sprzątać.
- Uregulowanie prawne problemu elektrowni. Prawo energetyczne zabrania przenoszenia kajaków przez teren elektrowni. Trzeba kilkaset metrów przenosić kajaki poza ogrodzeniem lub dać na "flaszkę" pracownikowi elektrowni.
- Martwe wydziały promocji w Starostwach.
- Brak możliwości rozwoju infrastruktury turystycznej nad szlakami wodnymi, często się zdarza, iż osoba posiadająca tereny nad wodą lub posiadająca pomysł na stworzenie mikro-firmy działającej w sferze turystyki wodnej i aktywnej jest dyskryminowana przez administrację publiczną, Powiatowe Urzędy Pracy i banki. Osobiście tego doświadczyłem, wielokrotnie pukano się w czoło - idiota chce zarabiać na kajakarzach.
Gdyby powstał lokalny zespół do spraw turystyki wodnej, chętnie służę pomocą w szczególności w tematyce szlaków kajakowych.
Serdecznie z kajakowym pozdrowieniem,
Tadeusz Obrocki - www.splywy-kajakowe.eu
tadeusz -- 30.05.2008 2008 22:55 -- 11 koment.
komentarze
02.06.2008 2008 09:56
Trzeba jeszcze poruszyć temat prowadzenia spływów kajakowych i bzdurnych przepisów w tym zakresie. W tym roku jedyny kurs na IRR organizowany przez PTTK został odwołany!!! Kto ma prowadzić spływy skoro jest tak mało ludzi z uprawnieniami. Trzeba zmienić przepisy i umozliwić większej liczbie osób prowadzenie spływów poprzez krótkie , intensywne kursy. Może obecny rząd zrobi jakiś cud i nastapi tutaj przełom.
Aro
02.06.2008 2008 10:09
Uprawnień do prowadzenia zapewne nikt nie zniesie - jakieś zawsze obowiązywały. Problemem jest sposób działania (a właściwie jego brak) naszych wspaniałych organizacji PTTK i PZKaj.
A brak ludzi z uprawnieniami to też kwestia popytu i chęci tychże ludzi - znam co najmniej jedną firmę która z wielką przyjemnością zorganizuje sprawny i sensowny kurs specjalizacyjny.
Tyle że nikt się do niej nie zgłasza :(
Osobną kwestią jest czy akurat IRRsK jest sensownym uprawnieniem.
W mojej opinii program kursu (jak i sama idea tego uprawnienia) ma się praktycznie nijak do umiejętności potrzebnych osobie prowadzącej spływ.
Nie mówiąc o tym, że można to uprawnienie zrobić nie mając w zasadzie żadnej praktyki nie tylko w prowadzeniu ale i pływaniu kajakiem.
Piotr Kaliszek
02.06.2008 2008 10:12
A tak poza tym spraw jest zapewne jeszcze więcej - potraktujmy ten news jako zaczątek dyskusji i wpisujmy co nas boli.
Ze swej strony zapewniam, że dołożę starań coby włączyć się w działalność komisji (staram się robić to już na warszawskim poletku).
Piotr Kaliszek
02.06.2008 2008 12:15
Sprawa pozostawiania przejścia przy brzegu akwenu wodnego. Po pierwsze przepisowe przejście jest za wąskie, po drugie nikt o nie nie dba i zarasta lub jest zawalone śmieciami a powinien dbać właściciel, po trzecie bywa że przejścia nie ma i nikogo to nie obchodzi, nie sposób wyegzekwować prawa.
Kolejna sprawa - wszelkie przegrody nurtu uniemożliwiające przepłynięcie winny z mocy prawa być wyposażone konstrukcyjnie w ułatwienia dla kajakarzy - pochylnie, schody, ścieżki w celu umożliwienia łatwego pokonania przeszkody.
~irish
02.06.2008 2008 22:04
A mnie najbardziej boli pogląd reprezentowany zapewne przez większość kajakarzy, że powinny istnieć jakieś państwowe uprawnienia do prowadzenia spływów. Co prawda np. moi przedmówcy (Aro i Piotr) pisali o problemie tych wymaganych uprawnień, ale żaden z nich nie stwierdził, że najlepiej by było, gdyby tych uprawnień w ogóle nie było.
Ja jestem za całkowitą liberaralizacją, jeśli chodzi o prowadzenie spływów. Niech to ludzie chcący jechać na spływ sami decydują, kogo wziąć na kierownika spływu, a władze państwowe nie powinny tego w żaden sposób ograniczać.
Tomek Toczyski
02.06.2008 2008 22:14
Widzę że ruszyłem lawinę bolączek w temacie kajakowym, no i dobrze. Senator Piotr Głowski jest przeciwnikiem wszelkich patentów itp.IRR-y robi wiele firm, sam posłałem córkę na kurs pomimo to uważam to za wyrzucanie pieniędzy. Większym absurdem jest wymaganie koncesji w turystyce kajakowej. Koledzy piszcie- sensowne wypowiedzi prześlę senatorowi
Info-Kajak
tadeusz
03.06.2008 2008 16:13
Nie wiem, czy warto zeby w ogole nie bylo uprawnien. Moim zdaniem sa sprawdzone uprawnienie, ktore zostaly po prostu pominiete, moze nawet zlekcewazone, to uprawnienia klubowe. Blache Bystrza 100 razy sobie bardziej cenie niz dowolnego IRRa. Dlaczego nie honorowac tego co dobre i sprawdzone.
Krzysiek Drop
~anonimowy kajakoholik
04.06.2008 2008 10:51
@Tomek Toczyski
masz rację - ale z drugiej strony dobrze byłoby, żeby mogli się w wyborze kierownika kierować czymkolwiek więcej, niz tylko przeczuciem.
Dlatego należy zastanowić się nad systemem certyfikatów (nazywaj to, jak chcesz), które można by zdobyć przez zdanie praktycznego i teoretycznego egzaminu. System egzaminacyjny powinien być niezwiązany z żadnymi firmami prowadzącymi kursy i stworzony zapewne przez PZKaj. Taki certyfikat nie byłby obligatoryjny dla kierownika, ale jego posiadanie świadczyłoby o określonych kwalifikacjach. Certyfikaty mogliby zresztą zdobywać wszyscy kajakarze - o ile tylko potrafiliby zdać stosowny egzamin.
~*j
04.06.2008 2008 12:49
Prawo energetyczne nie zabrania przenoszenia kajaków przez teren elektrowni. W ogóle nie reguluje wstępu na teren ze sprzętem energetycznym - to wiem na pewno (spytałem prawników w Urzędzie Regulacji Energetyki). Ten problem reguluje chyba ustawa o obowiązkowej ochronie obiektów - a i tak najczęściej jest to problem nadgorliwości (bardzo prawdopodobne, że właściciele elektrowni nie chcą mieć problemów z pijanymi kajakarzami czy innymi wandalami, więc po prostu zabraniają wstępu wszystkim i już.
~Jerzy Gołoś
04.06.2008 2008 22:40
Witam!
Dziekuję za ciepłe słowa.
Posiadam swój prywatny kajak i jak tylko mogę - robię z niego pożytek.
Temat spływów i ich organizacji - to faktycznie temat "rzeka". Niedawno sam próbowałem zorganizować większą imprezę kajakową i przeszliśmy koszmar. Na własnej skórze doświadczam wielu bzdur, a to najlepiej mobilizuje do pracy. Zapraszam do współpracy z Zespołem.
Pozdrawiam
www.glowski.pl
~Piotr Głowski Senator RP
04.06.2008 2008 22:50
Witamy!
Jeszcze tak znaczna postać to chyba nie gościła na naszych stronach (nie licząc *j:).
Miło wiedzieć, że w parlamencie są jakieś osoby pływające na kajaku.
Z przyjemnością nawiążemy współpracę, już piszę maila w tej sprawie (jak rozumiem na adres biura)
Piotr Kaliszek