|
Nowa zjednoczona Europa, bez granic i z jedną walutą, bardzo ułatwia dalekie
wyjazdy turystyczne, czyli również kajakowe. Alpy są popularnym już celem
wycieczek polskich kajakarzy górskich. W te wakacje postanowiliśmy wybrać
się w trochę dalej, bo w Pireneje.
Te wysokie góry na pograniczu Francji i Hiszpanii obfitują w wiele ciekawych
rzek. Większość z nich ma poziom wody wystarczający do pływania tylko na
wiosnę, gdy topią się śniegi, czyli od kwietnia do maja. Na szczęście dla
nas, czyli tych którzy chcieli pojechać na kajaki w miesiącach letnich,
wiele rzek przegrodzonych jest tamami. Gromadzona w ten sposób woda
wykorzystywana jest w miesiącach suchych, również przez firmy raftowe i
kajakarzy.
Odcinków, które nadają się do pływania latem jest sporo zarówno po stronie
francuskiej jak i hiszpańskiej. Najczęściej znajdują się one pod koniec
każdej większej doliny wychodzącej z Pirenejów, czy to na północ, czy na
południe. Łatwo je znaleźć, bo pracują na nich firmy raftowe reklamujące się
w każdej informacji turystycznej w okolicy. Ruch na rzekach jest spory, bo
stanowią one jedną z głównych atrakcji turystycznych. Na bardziej
popularnych dziennie spływają dziesiątki raftów, czyli setki turystów
żądnych wrażeń w białej wodzie.
Pod względem krajobrazowym Pireneje francuskie przypominają Alpy, jest dużo
zieleni, zdażają się deszcze. Natomiast w Hiszpanii jest bardziej sucho,
dominuje roślinność kolczasto-krzaczasta i gołe, wypalone słońcem skały.
Jednak obie części Pirenejów są dość gęsto zaludnione i mają rozwiniętą
infrastrukturę turystyczną. Wyjątek stanowi hiszpańska Aragonia, dla której
charakterystyczne są z rzadka porozrzucane w górach malownicze wioski.
Jeśli chodzi o trudność rzek, to z pewnością lato w Pirenejach nie jest
czasem dla tych, którzy lubią sobie dać w kość na WW5. Tak jak już pisałem
pływalne są tylko odcinki dolne, czyli bardziej płaskie, a więc łatwiejsze.
W przeważającej większości jest to WW2-3-4. Taka trudność dostarcza już
wystarczających wrażeń rafciarzom, a jednocześnie nie naraża ich na zbytnie
niebezpieczeństwo.
Na naszym wyjeździe Pireneje były tylko jednym z celów, więc nie
zwiedziliśmy wszystkich rzek. Jednak te cztery, które spłyneliśmy dały sporo
frajdy i pojęcia, czego się można spodziewać w tym regionie Europy.
Pływaliśmy Nive (zachodnie Pireneje francuskie), Rio Gallego (Hiszpania,
Aragonia), Noguera Pallaresa (Hiszpania, Katalonia) i l'Aude (wschodnie
Pireneje francuskie).
Teraz trochę technicznego opisu rzek:
Nive - całoroczna malowicza rzeka w zachodnich Pirenejach; odcinek 1:
Biddaray-Itouxou, 10km, WW2-3, w środkowej części ładny wąwóz, w dolnej
części spływalne przepławki dla pstrągów; odcinek 2: Itouxou-Ustarliz, 4km,
WW2
Rio Gallego - całoroczna zasilana z zapory rzeka w Aragonii, bardzo
malownicza, droga wzdłuż rzeki; klasyczny odcinek to 5km, WW2-3(4) od tamy
(wygodne zejście kilometr niżej przy mostku i zrzucie wody z elektrowni) do
mostu drogowego poniżej Murillo de Galeo, bystrze WW4 to 100m odcinek z
licznymi, ale małymi syfonami powstałymi na skutek wysadzenia skał pod tory
kolejowe, łatwe do zatrzymania i obejrzenia, 300m dalej duży syfon na środku
(łatwe opłynięcie po lewej lub prawej)
Noguera Pallaresa - największa i całoroczna rzeka w Pirenejach, WW3-4,
bardzo skomercjalizowana raftowo i ogólnie turystycznie, droga wzdłuż rzeki;
w Sort tor slalomowy i znany playspot; do wyboru ponad 30km różnych odcinków
(mapki w informacji turystycznej w Sort)
l'Aude - francuska rzeka przepływająca przez Carcassone, całoroczna; odcinek
1: od elektrowni Nantilla do Axat, 6km, WW2-3 (w przewodniku określona na
małą i techniczną, my mieliśmy chyba HW, bo był rów WW3-4), Uwaga, 500m
poniżej wąwozu niski, sztuczny próg z nieprzyjemym odwojem; odcinek 2: od
Axat do Pierre Lys Gorge, 6km, WW2-3-4, momenty WW4 w wąwozie.
|

Ania na WW4, Rio Gallego

BArtek w odwoju w Sort

Malownicza wioska w Aragonii

Odcinek z syfonami na Rio Gallego

Barcelona jest niedaleko Pirenejów

L'Aude przepływa przez Carcassone

Wąwóz l'Aude
|