kategoria: szlaki / Polska


Bez wariackich papierów - czyli jak pływać kajakiem po Bałtyku

Andrzej Szałowski

Dzwonię do kapitana portu w Kołobrzegu i zadaję pytanie: czy mogę wypłynąć kajakiem w kierunku Bornholmu mając tylko paszport w kieszeni? Nie - brzmi odpowiedź - chyba że płynie się z asekuracją tzn gdy jest w pobliżu jacht czy kuter rybacki. Ale można za to płynąć wzdłuż wybrzeża w pasie do dwóch mil morskich (Mm) od brzegu nie mając żadnych dokumentów. A więc można bez "wariackich papierów" i żadnej asekuracji pływać przynajmniej wzdłuż wybrzeża.

Podstawa prawna

Obwieszczenia i zarządzenia regulują tą sprawę w oparciu o Ustawę z dnia 21.03.1991 r. "O obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej". Przytoczę część zarządzenia nr 9/98 Dyrektora Urzędu Morskiego w Słupsku z dnia 22.04.1998 r. w sprawie warunków uprawnienia żeglugi w celach rekreacyjno - sportowych przez jednostki pływające o długości do 5 metrów. (zwolnione z obowiązku rejestracji).
  1. Strefa pływania obejmuje obszar do 2 Mm od linii brzegu na akwenie objętym systemem zabezpieczenia ratowniczego.
  2. Poza systemem zabezpieczenia ratowniczego mogą uprawiać żeglugę wyłącznie jednostki niezatapialne i muszą być wyposażone oprócz środka ratowniczego (kapok), dodatkowo w pławkę dymną koloru pomarańczowego oraz gwizdek.
  3. Żegluga dozwolona jest:
    • w porze dziennej (od wschodu do zachodu słońca)
    • na wodach wolnych od lodu
    • przy widzialności powyżej 2 Mm
Dla kajakarzy ważne jest również część obwieszczenia chociażby Dyrektora Urzędu Morskiego w Słupsku z dnia 15.06.1993 r. informując że: "zabrania się biwakowania i plażowania na wydmach i klifach oraz w lasach nadbrzeżnych".

Porty

Do każdego portu wpłynąć bez przeszkód (ale np. w Kołobrzegu z uwagi na wąskie wejście, ruch statków odbywa się jednokierunkowo a wejście do portu i wyjście z niego są bardzo liczne. Pływają głównie jednostki rybackie przerobione na turystyczne. W 1999 r. odmówiono mi wejścia do tego portu mimo że nikt nie ma prawa mi tego zabronić. Jeżeli nie musimy, nie wpływajmy do Kołobrzegu).

Do Ustki możemy wpłynąć ale będziemy mieć problemy z wypłynięciem. Trzeba bowiem pamiętać, że pływać kajakiem możemy przy wietrze do 3 B i stanu morza 1 B (choć to może nie jest regułą) a bosman w Ustce jest bardzo skrupulatny. Takich problemów nie miałem w Dziwnowie (wiało więcej) i w Darłówku gdzie chyba w ogóle mnie nie zauważono. Również w Łebie nie będziemy mieć problemów. w pozostałych portach takich jak Mrzeżyno, Dźwirzyno, i Rowy od bosmana możemy dowiedzieć się jedynie prognozy pogody a reszta nic go nie interesuje. Do Władysławowa i Helu proponuję nie wchodzić ale tylko dlatego, że nie ma warunków do wyciągnięcia kajaka na brzeg.

Biwaki

Problemy biwakowania jest duży, nie wszędzie mamy warunki do wyciągnięcia kajaka z wody i postawienia namiotu. Dobrym takim miejscem jest kemping w Dziwnowie, stanica wodna z polem namiotowym w Mrzeżynie, port jachtowy nad jeziorem Resko Przymorskie (Dźwirzyno), kempingi nad jeziorem Jamno (Mielno - Unieście) prywatne tereny w Darłowie, teren wypożyczalni sprzętu wodnego w Rowach, kemping w Łebie oraz kempingi w Chałupach ale od strony zatoki Puckiej. W innych miejscach do biwakowania pozostaje tylko plaża.

Sprzęt kajakowy

Najważniejszy jest kajak. Najlepszy do tego celu jest kajak morski ale niekoniecznie. Ja dysponowałem wąskim kajakiem przeznaczonym na rzeki i nim to wiele razy huśtałem się na fali o ponad dwu metrowej wysokości. Kajak musi być niezatapialny i koniecznie ze sterem. Mimo że przy dużym falowaniu kajak nie chce się go słuchać to dzięki niemu jest bardziej stateczny. Pływać należy w fartuchu i nie żałować pieniędzy na dobre, lekkie wiosło. Drugie, składane zawsze powinniśmy mieć pod ręką. Do tego jeszcze rękawiczki i odpowiednie ubranie. Zawsze z tyłu lub z przodu wozić musimy kapok gdyż nawet w kamizelce pływać się nie da. W czasie mojej żeglugi miałem dwie wywrotki po których musiałem się kabinować i nie miałem żadnych problemów z założeniem kapoku na dużej fali. Ani kompas a tym bardziej GPS nie są potrzebne. Płynąc wzdłuż wybrzeża zawsze wiedziałem gdzie się znajduję. O ile ja płynąłem samotnie, to wskazane jest abyśmy taką eskapadę zorganizowali w parę kajaków. Jest wtedy o wiele bezpieczniej, praktyczniej i oczywiście przyjemniej.

Prognoza pogody

Zawsze możemy otrzymać ją u bosmana. Prognozę pogody na najbliższe trzy dni dostaniemy po godzinie 12.00 czy 13.00. Na większym obszarze słychać radio Koszalin nadające na UKF prognozę pogody dla rybaków po wiadomościach w godzinach 6.45, 9.05, 19.05 i 21.05. Wypływając z portu musimy brać pod uwagę pogodę gdyż bosman bierze za nas odpowiedzialność i może nas nie wypuścić. Na całym wybrzeżu tylko raz odprawiałem się u bosmana (w Dziwnowie). Wypływając natomiast z plaży, nikt za nas nie odpowiada i płyniemy na własne ryzyko. Pamiętajmy, że przy silnych wiatrach południowych, fala przy brzegu jest mała a więc możemy spokojnie płynąć. Ocenę możliwości żeglugi po morzu pozostawiam jednak kajakarzom którzy powinni brać pod uwagę swoje umiejętności i kierować się zdrowym rozsądkiem.

Locja polskiego wybrzeża Bałtyku - tylko dla kajakarzy

Jeżeli kajak przywozimy koleją, to najlepiej wypłynąć ze Szczecina a rejs zakończyć w Gdyni. Do tych miast, niektóre pociągi prowadzą w swym składzie wagon bagażowy. Wodujemy kajak na prywatnej przystani Wyspy Jaskółczej. Jezioro Dąbie i Zalew Szczeciński stanowią odrębne i piękne akweny do pływania kajakiem. Jeżeli chcemy pływać po Bałtyku, potraktujemy je jako "przymiarkę" przed wielką wodą. Na wschodnim brzegu Zalewu Szczecińskiego znajdziemy z łatwością miejsce na postawienie namiotu.

Dziwnów

Tylko jeden kemping przed mostem, na prawym brzegu rzeki nadaje się dla kajakarzy gdyż tutaj możemy zwodować swoje kajaki. Jest wc i ciepła woda, w pobliżu sklepy, trochę głośno. Właściciele chcą uporządkować brzeg rzeki lecz na to nie zgadza się Urząd Morski i dlatego musimy przedzierać się przez pas trzcin aby dotrzeć do wody.

Do Mrzeżyna jest 40 km. Płyniemy wzdłuż pięknych, wysokich brzegów ten odcinek należy do jednych z najprzyjemniejszych na polskim wybrzeżu. Plaże piaszczysto - żwirowe, uważać trzeba na występujące tu liczne płycizny a wiec miejsca tworzenia się większych fal. Zatrzymać się trzeba w Trzęsaczu aby zobaczyć resztki ruin kościoła pochłoniętego przez morze które jeszcze stoją a wg inżynierów już dawno powinny leżeć w wodzie.

Mrzeżyno

Uważać trzeba na wąskie wejście do portu między główkami falochronów. Dalej spokojnie i bezpiecznie. Za mostem, na prawym brzegu rzeki Regi znajduje się stanica wodna z dużym polem namiotowym. Cisza, spokój lecz warunki sanitarne - skromne, ale za to tanio. Do Dźwirzyna jest zaledwie 7 km a płynąć będziemy wzdłuż piaszczystej plaży z niewysokimi wydmami.

Dźwirzyno

Wejście do portu trudne, między główkami falochronów - płytko. Często występuje tu łamiąca się fala. Betonowym korytarzem docieramy do mostu gdzie jest już spokojnie. Kilometrowym odcinek rzeki dopływamy do bardzo płytkiego jeziora Resko Przymorskie by po następnym kilometrze dotrzeć do portu jachtowego gdzie możemy rozbić namiot. Jest tu przyjemnie: cisza, spokój, ciepła woda i bezpiecznie gdyż cały teren jest pilnowany. Do Kołobrzegu mamy 12 kilometrów a płynąć możemy na "skróty" gdyż po prawej stronie jest duża zatoka. Brzegi wydmowe, piaszczyste plaże zachęcające do odpoczynku.

Kołobrzeg

Wejście do Kołobrzegu bardzo wąskie. Biwakować można jedynie koło zabytkowego fortu w Harcerskim Klubie Morskim nad kanałem Drzewnym. Warunki bardzo skromne ale teren jest ogrodzony. Przy mijaniu portu uważać trzeba na liczne sieci i duży ruch statków. Główki falochronów należy omijać wypływając nieco dalej w morze ze względu na możliwość kolizji ze statkiem wychodzącym z portu. Kapitanat w Kołobrzegu znajduje się przy ulicy Morskiej 2, tel. do bosmana dyżurnego (094) 352 27 99.

Mielno - Unieście

Do kanału Jamieńskiego mamy 40 km żeglugi. Zaraz za Kołobrzegiem mijamy Solne Bagno od którego na południe znajdują się złoża borowiny. Warto zobaczyć ten dziki zakątek w granicach dużego miasta. Nieco dalej, na wysokim brzegu znajduje się lotnisko. Do Mielna płyniemy wzdłuż wysokich brzegów mijające doskonale widoczne i hałaśliwe wczasowiska: Ustronie Morskie, Sarbinowo i Mielno. Plaże przeważnie piaszczyste. Kanał Jemieński wpada do morza tam, gdzie kończy się las sosnowy a zaczynają wydmy. Uważać na silne prąd wody i kamieniste dno w kanale. Po 500 metrach docieramy do brudnego jeziora Jamno a po 5 km do pierwszego i zarazem największego pola namiotowego gdzie znajdziemy ciszę i spokój. W Unieściu, od strony jeziora znajdują się trzy pola biwakowe dostępne z wody. Jest tam wc i ciepłe woda a w pobliżu liczne sklepy.

Dąbki

Od kanału Jamieńskiego do kanału Szczuczego łączącego jeziora Bukowo z morzem, mamy 12 km żeglugi wzdłuż piaszczystych plaż. Zaraz za wieżą strażniczą i budynkiem z czerwonej cegły, miedzy drewnianą palisadą znajdziemy odpływ kanału Szczuczego. Kanał długości 500 metrów jest głęboki, ma piaszczyste dno i umiarkowany prąd wody. Na obu brzegach w sosnowym lasku możemy postawić namioty. Po 4 kilometrach wiosłowania po czystym jeziorze Bukowo docieramy do Dąbków, gdzie obok plaży znajduje się duża przystań jachtowa z miejscami do rozbicia namiotu. Jeżeli decydujemy się na nocleg w tym miejscu, trzeba wcześniej go zamówić gdyż miejsca jest mało.

Darłowo

Od kanału Szczuczego do Darłówka mamy 12 km żeglugi wzdłuż piaszczystych plaż. Jest to duży port z dość szerokim wejściem i dużym awanportem. Kapitanat portu znajduje się na lewym brzegu Wieprzy przed rozsuwanym mostem. Ze względu na obetonowane brzegi, dopływamy do malowniczej rzeczki Grabowej gdzie nieco dalej możemy wyjść na brzeg i rozbić namiot. Dopływając do Darłowa, za stalowym mostem na zakolu na prawym brzegu rzeki, przy szklarniach, znajduje się miejsce na biwak. Jest to teren prywatny i trzeba uzgodnić ten fakt z jego właścicielem. Aby zrobić zakupy, najlepiej popłynąć w kierunku ostatniego mostu i zatrzymać się przed tamą wodną. Woda w Wieprzy jest brudna, prąd rzeki słaby. Telefon do bosmana dyżurnego: (094) 314 24 85.

Jarosławiec

Do Jarosławca jest 15 km wzdłuż brzegu. Po drodze mijamy odpływ z jeziora Kopań. Kanał jest wąski i kamienisty o bardzo silnym prądzie wody. Jeżeli chcemy wpłynąć na jezioro, musimy kajaki przeciągnąć po kamieniach. Jest tu pięknie i dziko. Nie ma ludzi, spokojnie możemy wypłukać w czystej i ciepłej wodzie nasycone solą ubranie. W Jarosławcu brzeg jest wysoki, otoczony betonowymi gwiadoblokami. Nieco dalej znajduje się duża przystań rybacka z wyciągarką. W miejscu gdzie zaczyna się plaża, widoczny jest zasypany piachem odpływ z jeziora Wicko.

Poligon wojskowy

Od Jarosławca do Ustki mamy 21 kilometrów. Od Wicka Morskiego rozpoczyna się teren poligonu strzeleckiego. W czasie strzelania, akwen ten jest zamykany. Najwięcej strzelań jest na przełomie maja i czerwca. Harmonogram strzelań opracowany jest znacznie wcześniej i od niego może zależeć termin naszego urlopu. Na całym wybrzeżu jest to jedyne utrudnienie w żegludze wzdłuż brzegu. Aby dowiedzieć się kiedy poligon jest zamykany, dzwonić należy do dowódcy komendy poligonu (nr telefonu 059 814 50 61, prosić z komendą poligonu). Najpiękniejszy, piaszczysty z niskimi wydmami brzeg ciągnie się do Modelskich Wydm. Jest tu dziko i cicho. Obok Słowińskiego i Wolińskiego Parku Narodowego jest to najpiękniejsze miejsce na polskim wybrzeżu.

Ustka

Do Ustki nie radzę wpływać, o tym pisałem wcześniej, ale jeżeli ktoś chce, zatrzymać może się dopiero na prawym brzegu rzeki Słupi na wysokości dworca kolejowego. Przy wejściu do portu uważać trzeba na dużą falę przy główkach falochronów. Telefon do bosmana dyżurnego: 059 814 45 33

Rowy

Do Rowów mamy 16 km żeglugi wzdłuż wysokiego brzegu i przy dużym w tym miejscu falowaniu. Przy wejściu do Rowów należy wyjątkowo uważać ze względu na wąskie wejście oraz liczne spłycania przed i na wejściu. Do tego jeszcze prąd rzeki Łupawy powoduje stojącą falę. Kierować się trzeba na dwa pale pomiędzy którymi jest wejście do portu. Dalej już spokojnie. Zaraz za mostem drogowym, na lewym brzegu rzeki, znajduje się wypożyczalnia sprzętu wodnego prowadzona przez miłośnika kajakarstwa i przyjaciela kajakarzy pana Grzegorza Banacha. U niego możemy rozbić namiot i dokonać ewentualnych napraw sprzętu. Rowy są przyjemną miejscowością letniskową. Panuje tu czystość i względny spokój. Wszystkie miejscowości wczasowe na wybrzeżu są głośne i wszystkie zadbane. Tu natomiast jest najspokojniej a bliskość parku narodowego czynią z Rowów wieś atrakcyjniejszą.

Słowiński Park Narodowy

Jest to przepiękny zakątek Polski. Aby zobaczyć wydmy, najlepiej wypożyczyć rower lub przejść się aż za latarnię morską Czołpino. Z morza nie robią aż tak dużego wrażenia a obserwowałem je z odległości ok. 4 km. Sam park narodowy zaliczany jest do grupy Światowych Rezerwatów Biosfery.

Na jezioro Gardno nie możemy wpłynąć gdyż całe należy do parku. Można natomiast płynąć kajakiem Łupawą od źródeł do jeziora Gardno a spływ zakończyć na przystani w Gardnie Wielkiej gdyż ta część jeziora jest wydzielona do pływania rekreacyjnego. Własnością parku jest teren sięgający wód terytorialnych natomiast plaża a właściwie pas techniczny są w Zarządzie Urzędu Morskiego. Można dobijać do brzegu, a w sytuacjach awaryjnych można również rozbić namiot na plaży i nikt nie będzie miał o to pretensji. Natomiast chodzenie po wydmach na terenie parku jest surowo karne. Aby pływać po jeziorach Gardno i Łebsko należy mieć zgodę od dyrektora parku i w dodatku zabrać przewodnika. Taki zgody wydawane są bardzo rzadko i dotyczą imprez edukacyjnych. Telefon do dyrekcji parku: Smołdzino 811 73 68 (sekretariat), obwód ochronny Smołdzino: 811 75 45.

Żegluga wzdłuż Słowińskiego Parku Narodowego należy do najpiękniejszych widokowo. Piaszczyste, miejscami szerokie plaże ciągną się na tle lasów a później porośniętych traw wydm. Wypływając z Rowów kierujemy się na Czołpino a później na widoczną z daleka latarnię morską Stilo. Od Rowów do Łeby mamy 35 km machania wiosłem.

Łeba

Łeby z odległości paru kilometrów można nie zauważyć. Skryta za lasami i tylko charakterystyczna sylwetka pałacyku z wieżą i wyjątkowo zatłoczona plaża, uświadamiają nam, że dopłynęliśmy do Łeby. Wejście do portu szerokie. Po prawej stronie, za betonowym nabrzeżem, wspaniały port żeglarski gdzie możemy zostawić kajaki ale nie ma możliwości rozbicia namiotów. Mijamy port i dopływamy do mostu za którym na lewym brzegu łeby znajduje się kemping "Rafael". Od rzeki odgrodzony jest niskim, drewnianym płotkiem a przy brzegu są kamienie i betonowy gruz. Kajaki najlepiej wyciągnąć na brzeg dobijając do trzcin przed drewnianym pomostem na końcu kempingu. Właścicielka kempingu obiecała mi, że zrobi specjalne wejście dla kajaków sam kemping jest przepiękny: ciepła woda, czyste sanitariaty, basen dla dzieci, świetlica i co najważniejsze - spokój. Kanałem Chełst (długości 2 km) bez przeszkód i pod słaby prąd wody możemy dotrzeć do jeziora Sarbsko na końcu którego znajduje się wypożyczalnia sprzętu wodnego. Obok niej można rozbić namioty. Niestety woda w kanale i w jeziorze jest brudna. Telefon do bosmana dyżurnego w Łebie: 059 866 15 30.

Dębki

Za Łebą płyniemy wzdłuż niewysokich wydm rezerwatu ścisłego "Mierzeja Sarbska". Jest to piękny odcinek polskiego wybrzeża ale obfitujące w liczne spłycenia, a więc miejsca gdzie tworzą się strome fale. Dwa kilometry za latarnią morską Stilo uważać trzeba na dwa potężne maszty wraku frachtowca. Po 21 km od Łeby dopływamy do stacji doświadczalnej Instytutu Budownictwa Wodnego PAN w Lubiatowie. Znajdują się tu stalowe pale wbite w dno wybiegające w morze pomiędzy którymi zwisają nisko kable. Płynąć między drugim a trzecim palem lub ominąć wszystkie trzy słupy. Po minięciu wysokiego brzegu w Lubiatowie, do Dębków płyniemy wzdłuż prawie bezludnych plaż za którymi rośnie sosnowy las. Jest to ostatnie miejsce gdzie możemy zaznać ciszy i spokoju. Po 35 km od Łeby dopływamy do ujścia Piaśnicy - rzeczki bardzo czystej pięknej. Pod baldachimem drzew, bez przeszkód dopływamy do zapory ze stanicą pomp. Po przenosce, po 6 km osiągamy jezioro Żarnowieckie. Przed zaporą, na zakolu rzeki wśród trzcin, w uroczym miejscu możemy rozbić dwa lub trzy namioty. Dębki są wsią położoną w lesie i może dlatego nie odczuwa się aż tak wielkiego tłoku spowodowanego przez wczasowiczów. O ile do tej pory we wszystkich nadmorskich wsiach mieliśmy do czynienia z dużymi kompleksami wczasowymi, o brukowanych i oświetlonych stylowymi latarniami ulicach, o tyle tu w Dębkach mamy drogi polne a większość zabudowy ma charakter "schludnej prowizorki".

Rozewie

Do Rozewia mamy 18 km. Do Jastrzębiej Góry plaże są piaszczyste a dalej, aż do Władysławowa - Żwirowe. Wokół Rozewia położona jest opaska betonowa a więc miejsce niebezpieczne dla kajakarzy. Mijając Rozewie uważać trzeba na duże falowanie spowodowane licznymi spłyceniami oraz załamaniem się linii brzegowej w kierunku południowo - wschodnim. Powstają tu liczne, krzyżujące się fale. Po 9 km docieramy do Władysławowa. Port omijamy z daleka aby nie zderzyć się z gwiazdoblokami chroniącymi betonowe falochrony trzeba także uważać na wychodzące kutry. Dobijać do brzegu najlepiej obok żółtej tablicy z zakazem kotwiczenia za betonową ostrogą. Z tego miejsca możemy przenieść sprzęt przez tory kolejowe i dalej ścieżką do zatoki Puckiej. Wszystkiego 200 metrów. Jest tam trawiasta plaża na której możemy spokojnie odpocząć.

Półwysep Helski

Długi na 35 km od strony morza obfituje w piaszczyste plaże. W Helu dobijać do brzegu możemy tylko do piaszczystej plaży na wysokości ceglanego kościoła (muzeum morskie) między portem rybackim a wojennym. W Juracie, na wschód od mola, możemy dopłynąć do skrawka piaszczystego brzegu na terenie wypożyczalni sprzętu pływającego. Warto popłynąć w kierunku dwóch stanowisk pomiarowych widocznych z mola. Są częścią obiektów należących do byłego poligonu torpedowego Gdynia - Babie Doły. Na zachód od portu w Jastarni znajduje się wypożyczalnia sprzętu wodnego z ładną piaszczystą plażą. Jest tu cicho i spokojnie. Ostatni kemping na półwyspie helskim dostępny z wody od strony Zatoki Puckiej znajduje się między Jastarnią a Kuźnicą. W Kuźnicy możemy wpłynąć do portu i wylądować na skrawku piasku. W Chałupach ciągnie się pas dużych zatłoczonych kempingów do których możemy dopłynąć od strony zatoki. Jest tu jednak głośno a warunki sanitarne są złe.

Puck

Dopływamy do trawiastej plaży w Swarzewie. Znajduje się tu bowiem cudowna figurka Matki Bożej Królowej Polskiego Morza. Namioty można rozbić ul. Rybaków. W Pucku dopłynąć możemy do piaszczystych plaż leżących po obu stronach portu jachtowego. Na wschód od starego portu możemy zostawić kajaki na terenie Harcerskiego Ośrodka Morskiego. Nie możemy tu jednak rozbić namiotu a jedyny kemping w Pucku nie jest dostępny z wody.

Gdynia

Na wysokości Rzucewa i Osłonina płyniemy wzdłuż wysokiego brzegu. Jest tu cicho i spokojnie i wreszcie możemy odpocząć od licznej rzeszy wczasowiczów. W Rewie możemy dopłynąć do wioski żeglarskiej (piaszczysta plaża). Przez wąski cypel Rewski możemy przeciągnąć kajaki (8 metrów). W Babich dołach uważać trzeba na pale obok ruin starej torpedowni. Brzeg jest kamienisty aż do portu w Gdyni. Na wysokości cypla Oksywskiego znajduje się akwen zamknięty dla żeglugi. Możemy płynąć w pasie między brzegiem a połową długości pomostu łączącego ląd z dawną torpedownią a obecnie wykorzystywaną przez Marynarkę Wojenną. Aby schronić się przed dużą falą, możemy do portu wejściem północnym i płynąć wzdłuż falochronu aż do wejścia południowego po czym dobić do plaży obok basenu żeglarskiego.

Jeżeli chcemy płynąć dalej, to musimy pamiętać, że Gdynia, Sopot i Gdańsk nie dysponują odpowiednimi miejscami biwakowymi przydatnymi kajakarzom. Warto jednak dopłynąć aż do granicy Polski z Rosją ze względu na szerokie i piaszczyste plaże. Odcinek na wschód od Krynicy Morskiej jest prawdziwie dziki. W obawie aby nie przepłynąć przez granicę, postawioną wysoką, kratowaną wieżę.

 
 

Materiał pochodzi z serwisu
kajak.org.pl